Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 219 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Stosik

czwartek, 30 września 2010 19:31
Trzeci dzien uziemiona jestem w domu z powodu dentystycznego zabiegu. Probowalam normalnie funkcjonowac, nawet wyszlam z domu, ale szybko wrocilam. Nie da sie. Swoje trzeba wycierpiec w zwiazku z implantami. Dlatego przez trzy dni, pijac przez slomke herbate czy kawe, przeczytalam mase ksiazek: wiekszosc niedlugich, ale rowniez jestem w trakcie jednej opaslej. Przyszedl dzis moj stosik poczta z merlina, wiec dostaje oczoplasow i nie wiem czy zdolam dzis zasnac z wrazenia. Moja pazernosci mnie przeraza, lub przerasta, sama juz nie wiem. Najchetniej pozyczylabym kilka par oczow i czytala wszystko naraz.A mam cudenka, kilka smaczkow i kilka intuicyjnie zamowionych pozycji.

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

''Podwojny krajobraz'' Irit Amiel

czwartek, 30 września 2010 13:07
 Czasem przypadkowo czlowiek natknie sie na tego rodzaju perelki. '' Podwojny krajobraz '' izraelskiej pisarki Irit Amiel, ma w sobie blask i piekla cien. Mimo ze mamy dostep do morza literatury o tematyce holokaustu i losow zydow podczas II Wojny Swiatowej - ''Podwojny krajobraz''zaskakuje,  gleboko dotyka i ciekawi. Wlasciwie od pierwszej strony przenioslam sie w ten dawny,smutny  i  jakze niezapomniany swiat..

Dwadziesicia krotkich, wyrazistych opowiadan, a kazde z nich zakonczane zaskakujaca i nieprzewidywalna konkluzja. Irit Amiel pisze niepowtarzalnie, w kazdym krotkim opowiadaniu nie ma nic ''zbednego '', a jest za to wartka akcja i ciekawa opowiesc. Wszystkie historie mowia o losach Zydow.

Najbardziej podoba mi sie to, ze dzieki tej ksiazce, moglam poznac okruchy codziennosci, malutkie sprawy, decyzje, anegdoty tamtego ''nieludzkiego czasu''. Okazuje sie ze temat zaglady nie ma dna.
Jak ulepic siebie na nowo, gdy dostalo sie szanse przetrwania? Jak odnalesc sie w Izraelu, w tak odleglym i innym kraju niz Polska? I jak dalej zyc?

Bardzo dobra lektura. Porywajacy jezyk. Czyta sie na jednym oddechu. Szczerze polecam.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Inka Parei ''Czym byla ciemnosc''

środa, 29 września 2010 7:36
   Stara kamienica we Frankfurcie.To tutaj mieszka schorowany, w sedziwym wieku pewien mezczyzna. Wiemy, ze dostal w zaskakujacy sposob mieszkanie w spadku. Caly swiat starca to odglosy domu, skrzypniecie podlogi,dzwieki zza okna - wsluchuje sie w nie. One komponuja sie z jego potworna samotnoscia. Noc to ciemnosc. Symbol starosci. Mezczyzna niedomaga. Bola go nogi, rece odmawiaja czasem posluszenstwa. Kiedy przestaje sie rozumiec swiat na zewnatrz, czlowiek zapada sie w sobie.

Fabula tej ksiazki to zlepek obrazow, ktore czasem lacza sie w calosc, a czasem nie. Wspomnienia starca to forma pokuty. Wspomina, wraca, kojarzy. Czasem wydaje mu sie, ze zdarzenia z dalekiej przeszlosci maja jakies powiazanie z terazniejszoscia. Pod koniec zycia nadchodzi czas rozliczenia. Tych mysli nie mozna zagluszyc, zabic. One sa. Atakuja. Styl powiesci jest niezwykle klarowny i surowy.

''Czym byla ciemnosci'' to przejmujacy portret samotnosci i rozliczenia z zyciem. Niedluga, ale tresciwa powiesc. Moze nie czyta sie jej gladko i na jednym oddechu, ale z pewnoscia wciaga i zostawia slad. Dobra lektura.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

''Rycerz i smierc. Prosta sprawa'' Leonardo Sciascia

poniedziałek, 27 września 2010 15:28
 Leonardo Sciascia jest wybitnym wloskim pisarzem, ktorego ksiazki zawsze przenosza czytelnikow na Sycylie. Przeczytalam dwie mini powiesci, ktore przedstawiaja policjantow, ktorzy samotnie podejmuja dochodzenie w sprawach, ktore sa tuszowane przez ich zwierzchnikow. Czyli korupcja wewnetrzna.
Moje odczucia sa jednak bardzo letnie, mowiac delikatnie. Nie trafia do mnie styl. Ciagle mialam uczucie, ze na kazdej stronie jest o wszystkim naraz. Niby jakies morderstwo, a tu samobojstwo, nie ma zadnego rosnacego napiecia. W rezultacie nie dokonca wiem o czym byly te dwie mini powiesci. Strasznie sie meczylam. Bohaterzy nijacy, trudno ich poznac, przyzwyczaic sie do nich. Moze cos innego jest wazne w tych minipowiesciach, nie wiem.

 Nuda. Ogromna. Spokojnie mozna sobie darowac te niecale sto stron, gdzie nic sie nie dzieje, choc pozornie cos tam sie wydarza. Zdecydowanie jestem na nie.

A tymczasem jestem w szale roznych spraw w Polsce, z czego bardzo sie ciesze, i mam nadzieje, ze znajde czas na czytanie, przynajmniej w nocy. Moja biblioteczka w mieszkaniu mojej mamy, ciagle rosnie. Lubie nie tylko wracac do Polski, ale rowniez do tych ksiazek, ktore zamawiam przez internet i czasem przychodza na adres polski, bo tu je kieruje od czasu do czasu. Pogoda jak najbardziej sprzyja czytaniu, ale mam tyle zadan i spraw, ze w domu siedziec za bardzo nie bede. Ale to na plus.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Z literatury amerykanskiej...

piątek, 24 września 2010 9:41
 W samolocie do Polski skonczylam powiesc Richarda Yates'a. I stwierdzam, ze moge zawsze czytac jego ksiazki. Historia wcale nie jest oryginalna, w zasadzie nic szczegolnego ani zaskakujacego. Ale wlasnie taka jest sila amerykanskiego pisarza. Cokolwiek opowiada, robi to tak, ze chce sie do konca sledzic losy jego bohaterow, ktorzy sa autentyczni, wyrazisci.

Lata trzydzieste ubieglego wieku. Senne miasteczko Cold Spring Horbour polozone na Long Island. Evan nigdy nie zapowiadal sie na kogos, kto rokuje dobrze. Burzliwe dorastanie, bijatyki, wieczne problemy. Kiedy poznaje Mary, szybko jego zycie calkowicie sie zmienia. Wychodzi na prosta, ma plany, uklada swoje zycie. Niestety, jego marzenia sa brutalnie przerwane. Mary zachodzi w ciaze, mlodzi przestaje sie dogadywac, znika opcja studiow. Po roku para postanawia sie rozstac. Niby cos znanego swietnie z zycia milionow ludzi, ktorzy za wczesnie wchodza w doroslosc, biora za wiele na swoje barki. Tak czesto sie dzieje, kiedy na czlowieka spada wielka odpowiedzialnosc, a sam jest bardzo mlody i nie zna siebie jeszcze.
Te wydarzenia beda rzutowac na cale zycie Evana. Beda go przesladowac i odbijac sie niczym czkawka..
Pewnego dnia Evan wraz z ojcem udaje sie do Nowego Jorku i nagle psuje im sie auto...zapukaja do przypadkowych drzwi...i tak zycie Evan'a skomplikuje sie jeszcze bardziej....

Relacje z ojcem, milosc, zdrady, wplyw rodziny, roztania i powroty. Banalne, co? Ale gdy opowiada Yates, ja chce  tym uczestniczyc i dowiedziec sie jak potocza sie dalesze losy bohaterow. Lubie tego autora. Ksiazke czyta sie bardzo szybko, historia plynie zgrabnie, duza dynamika. Lubie tego amerykanskiego pisarze. Dobra lektura.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Nowosc wydawnicza, a dla mnie to juz ksiazka roku!

wtorek, 21 września 2010 10:41
 Wyobrazcie sobie, ze macie piec lat. Pokoj zamkniety na klucz. A w nim male okienko dachowe. Ukochana mama. Telewizor.  Kilka bajek na polce. Kuchenka, stolik, lozko mamy a twoja sypialnia to poslanie w szafie. Taki swiat zna Jack, ktory jest narratorem tej przejmujacej opowiesci.

Zdziwisz sie, bo Jack czuje sie szczesliwy. Ma wiele przyjaciol z telewizora. Nawet ich dotyka, macha do nich, rozmawia z nimi. Jego mama czyta mu mnostwo bajek, wymysla zabawy. Kazdego dnia robia cos innego. Nawet maja taka zabawe, ze staja pod dachowym okienkiem i krzycza co sil w plucach, kto glosniej. Mama bardzo o niego dba. Przytula go, stara go dobrze karmic, uwaza, by myl rece czesto, by zarazki nie wywolaly jakiejs choroby. I ciagle kombinuje jak zdobyc witaminy...No i jest jedna zasada w pokoju..kiedy poznym wieczorem przychodzi ''On'', Jack musi natychmiast isc do szafy i udawac, ze spi....zasypia liczac  glosne odglosy sprezyn lozka......''On'' to taki pan, ktory raz w tygodniu przynosi rzeczy do lodowki z listy, ktora ustala mama.

Jack konczy piec lat.Cieszy sie z tortu, ktory zrobila dla niego mama, jest juz duzym chlopcem!! Jego swiadomosc zaczyna rosna, zaczyna zadawac pytania. Zastanawia sie, dlaczego, gdy juz spi, mama staje na stolku  i co chwile gasi, to zapala swiatlo. Kilkanascie razy. Albo gdy zostawia pod drzwiami smieci w worku, zawsze wklada karteczke, na ktorej cos tam napisala. Wklada kartki tez do sedesu a one plyna rurami, mozliwe, ze nawet do morza, jak te, ktore widzi w bajkach.

 Punktem przelomowym tej historii jest tak naprawde prezent urodzinowy- auto na baterie. Od ''Niego''. Jack jest tak podekstytowany, iz wlacza samochod noca, czym doprowadza do szalu tego pana. W rezultacie przez kilka ladnych dni pan sie nie pojawia...ale odciety zostaje rowniez prad w pokoju...

I tu zaczyna sie tak naprawde ta chwytajaca za serce opowiesc. Mama, ktora poczatkowo zbywala troszke pytania syna,by go chronic, uswiadamia sobie,  ze grozi im ogromne niebezpieczenstwo. Konczy sie jedzenie, w pokoju jest coraz zimniej, wiedna kwiaty, zapasy sie koncza...
'' Znasz dobrze synku Alicje, prawda?''
 '' Tak, mamusiu, Alicja z Krainy Czarow!''
'' Wiesz, ja musze ci cos powiedziec, ja tez bylam jak Alicja...zanim wpadla do kroliczej nory..siedziala na trawie w piekny dzien, bawila sie z dziecmi...''
'' Bylas w telewizorze? Jak to?''


Sa akapity w tej ksiazce, ktore czytalam kilka razy, bo tak wzruszaja i poruszaja serce, ze lzy plynely mi ciurkiem po polikach...Dialogi w tej ksiazce miedzy synem a matka sa genialne. Poprostu. Magiczne, wstrzasajaco piekne.

Nie myslcie, ze strescilam wam te ksiazke. To zaledwie poczatek..od tej pory tak naprawde rosna emocje, zaczynaja sie dziac rzeczy...

''Room'' to wyjatkowa, oryginalna opowiesc o tym jak milosc pozwala przetrwac tragiczne i drastyczne chwile. Jak wytlumaczyc dziecku, ze istnieje swiat na zewnatrz? Jak opowiedziec co sie naprawde dzieje? Jakiej milosci trzeba by znalesc odpowiedz i sposob na walke o normalne zycie. Matka wie. Bo byc mama to sila, z ktorej nie mozna zdac sobie sprawy, dopoki trzeba jej uzyc..

Przeczytajcie. Tak napisanej ksiazki jeszcze nie bylo...
Dla mnie ksiazka roku, na swiecie, chyba juz dla wielu, zdobyla juz uznanie krytyki i nominacje do roznych tegorocznych nagrod.
Emocje. Lzy. Magia i wzruszenie
Obowiazkowa lektura!
Mam nadzieje, ze szybko ktos ja przetlumaczy na jezyk polski.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

''Znow ta milosc'' Doris Lessing

poniedziałek, 20 września 2010 1:08
 Kazda ksiazka Doris Lessing jest kompletnie inna, ale wszystkie portretuja dusze kobiety na tle rozmaitych sytuacji, historii i zdarzen. Gleboki obraz czlowieczenstwa. 
Poraz dziewiaty spotkalam sie z ta pisarka: Siegnelam po ''Znow ta milosc'. Staram sie tworczosc dawkowac w wolnym tempie, bo noblistka juz przestala pisac z racji sedziwego wieku. Na szczescie Doris Lessing ma pokazna i bogata liste ksiazek w dorobku.

Klimat lektury wydaje sie niczym niezmacony. Ta plynna, cicha opowiesc ma w sobie jakas uspokajajaca nute, a jednoczesnie, emocji tutaj nie brakuje. Nie wiecz czemu, ale mialam wrazenie, jakby miedzy slowami gral cichutko fortepian..
Sara Durham to postac, jakich malo w literaturze. Ma szescdziesiat piec lat, na koncie krotkie malzenstwo w dalekiej mlodosci- wczesnie owdowiala, wiec swoje dzieci wychowala sama.  Sara pracuje w teatrze. Jest dyrektorem. Trwaja wlasnie przygotowania do wystawienia sztuki na podstawie pamietnikow slynnej malarki i kompozytorki- Julie Vairon. Glownym sponsorem przedsiewziecia jest mezczyzna zakochany w bohaterce sztuki. Zaczynaja sie przygotowania. Napisanie sztuki na podstawie dziennikow wymaga wiele zachodu, Sara robi to z przyjemnoscia, ktora przeksztalca sie w katorznicza prace. Nagle zaczyna dziac sie cos dziwnego. Sztuka wywiera ogromny wplyw na wszystkich aktorow, ludzi zaangazowanych w wystawienie spektaklu. Emocje dochodza do glosu, milosc szerzy sie jak plaga, sztuka wplywa na zycie tych ludzi i wprowadza zamet..i nieoczekiwane zdarzenia..

Przepieknie ukazuje Doris Lessing przebudzenie do zycia Sary, kobiety swiadomej, dojrzalej, ktora nagle odkrywa, ze zakochala sie w jednym z mlodych aktorow. Zadnego infantyzmu, zato mnostwo puent, przemyslen i ciekawych wnioskow. Czy czlowiek ma prawo kochac, rzucic sie w wir namietnosci w tym wieku? Starzeje sie nasze cialo, ale czy dusza tez? Czy spoleczenstwo narzuca nam pewne kanony? Sara ma wiele przemyslen. ktore kumuluja sie w niej samej. Dzieli sie tez a nimi podcas czestych rozmow z wspolpracownikami:''Czyzby losem wszystkich starych ludzi bylo zakochac sie w kims mlodym i pieknym- a jesli tak, to dlaczego? o co chodzi? Moze zakochujemy sie we wlasnym mlodszym ja..''  Mlodziutki aktor wzbudza w Sarza najrozniejsze emocje, ktore analizuje:'' Kochanie ma tyle odcieni, ile jest ich w katalogach sklepu z farbami''.

''Znow ta milosc'' byla dla mnie niezwykle ciekawa podroza do przyszlosci. Poniewaz mam mlodosc, nie zastanawiam sie nigdy jak to bedzie kiedys... Ksiazka porusza, ale trzeba do niej dojrzec. Zdecydowanie cos innego, intrygujacego.  Postac Sary jest prawdziwa, genialnie zbudowana i niebanalna.
Lektura moze sie wydawac troche monotonna i nudnawa z racji nie tetniacej w tysiac wydarzen akcji, ale jesli czyta sie ja ze spokojem i skupieniem, odkrywa sie piekno tej ksiazki.Sceny ciekawie napisane i niebanalne.

Dla mnie to jak do tej pory najbardziej tajemnicza ksiazka Doris Lessing z pieknymi puentami o zyciu kobiety w starszym wieku. Swietna proza.





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Poznajmy Herkulesa Poirota...

piątek, 17 września 2010 16:26
   ''Tajemnicza historia w Styles'' to pierwszy kryminal w karierze zjawiskowej Agathy Christie. Napisany w 1920 roku. Nie trzeba czytac tych ksiazek w kolejnosci, ale jednak postanowilam sobie ubarwnic polykanie tych detektywistycznych historyjek, tak wiec od teraz skupie sie na latach dwudziestych ubieglego wieku.

Akcja toczy sie podczas I wojny swiatowej, w Anglii, w hrabstwie Essex. Poznajemy poraz pierwszy Arthura Hastinga, weterana wojennego, ktory przyjezdza do Styles na urlop wypoczynkowy. Mieszka w pieknej posiadlosci, u starego znajomego. Szybko okazuje sie, ze w domu tym cos dziwnego ''wisi w powietrzu''. Morderstwo starszej pani- Emilii jest okryte wieloma tajemnicami i pociaga za soba tuzin zagadek. Do akcji wkracza Herkules Poirot...

Smaczkiem '' Tajemniczej historii w Styles'' jest wiele informacji o Herkulesie Poirocie, z racji tego, iz to jego pierwsza sprawa. Jest bylym policjantem, uchodzcem z Belgii. Gdy duzo i zawziecie mysli, jego zielone oczy ciemnieja. Posiada specjalny wazonik na zuzyte zapalki, nie potrafi przejsc obok jesli jakis papierek lezy na ziemi. No i poprawia ozdoby na kominku u obcych ludzi. Bo nie moze wytrzymac, musza przeciez stac rzedem, ladnie i schludnie! Bywa arogancki i nie moze wybaczyc sobie bledow.Przy tym ma ogromny urok. Przynajmniej dla mnie. Caly Poirot- moj wymarzony wujek:)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Z literatury izraelskiej...

czwartek, 16 września 2010 11:09
 Calkiem przeoczylam lekture, ktora rowniez pochlonelam podczas sierpniowego urlopu. Gdzies sie zapodziala, w natloku wrzesniowego chaosu a moze rozkojarzyly mnie obiecujace swiezynki i zapowiedzi wydawnicze, od ktorych nie moge oderwac oczu.

Czytalam '' Nie mow noc'' bedac w Izraelu. Zadziwiajace, ale swiat, jaki opisuje Amos Oz  byl dokladnie taki, jaki zaobserwowalam podczas mojej podrozy. Dzielnice blokow, ktore opisuje, zapachy, pustynie i drzewa. Nawet upal i zapach powietrza. Wszystko to jest bardzo realne. Nie bylo czolgow na ulicach, strzelaniny. Taki swiat tez opisuje Oz w '' Nie mow noc''. Normalne zycie, ktore toczy sie swoim rytmem.

Teo i Noa to malzenstwo. Pozornie szczesliwi- nauczycielka i duzo starszy architekt, zyja spokojnie, w swojej codziennosci, w malym miasteczku niedaleko pustyni. Pewnego dnia dochodzi do tragedii, umiera jeden z uczniow, ktorego uczyla Noa. Smierc ucznia ma prawdopodobnie cos do czynienia z narkotykami. Ojciec dziecka postanawia zalozyc osrodek odwykowy, przeznacza na to pieniadze i prosi o udzial w projekcie Noe. Ten incydent zmienia relacje w malzenstwie dwoch ludzi. Odkrywaja cechy charakteru, o ktorych nie mieli pojecia. Nieporozumienia, sprzeczki, rodzaca sie przepasc...emocje.

Mysle, ze jest to ksiazka o tym, jak okolicznosci ksztaltuja nasz charakter, postawe. Jak skomplikowana moze okazac sie nagle relacja dwoch ludzi, ktorych kiedys polaczyla milosc i szacunek. Przypadla mi do gustu tak ksiazka, choc nie bylo fajerwerkow. Bardzo dobra proza.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

''Slone Paluszki'' Magda Buraczewska

środa, 15 września 2010 0:25
 Nie wiem, moze tym razem to ta aura za oknem: sztorm na oceanie od kilku dni, niekonczace sie opady deszczu, choc trawa soczyscie zielona, jak zawsze w Irlandii. Nie ma pieknieszego odcienia zieleni traw, niz tutaj, i to przez caly rok. W Polsce jak pada, jest szaro. Tutaj jest mokro, wietrznie, ale zawsze pieknie zielono.

Moze wiec dlatego, siegnelam po poezje. Robie to sporadycznie, nie wypisuje epitetow, porownan i przenosni. Nie analizuje. Poezje lubie ''czuc''. Magda Buraczynska, mloda poetka, byla mi oczywiscie kompletnie nieznana. Natknelam sie na ten tomik, ot tak poprostu.

''Slone paluszki'' to zbior poezji, do ktorej trzeba umiec dotrzec. Pozmagac sie, przetrzec szlaki i jest dobrze. Wiersze z jednej strony emanuja mlodym duchem, sa swieze, ladne, a jednoczesnie jakies niedostepne. Maja w sobie jakas tajemnice. Ukryta wrazliwosc, a jednoczesnie jakby dostepna.  Nie powiem, zebym byla zachwycona, ale cos w nich jest. Na pewno. Tak spedzilam jeden z ostatnich wieczorow.
Swietna szata graficzna, podobaja mi sie ilustracje do wierszy, jak i sam tytul. Generalnie nie zaluje zakupu. Kto wie, moze kiedys nawet wroce do tych wierszy.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  37 022  

O mnie

Wszystko zaczyna sie od ciekawosci swiata. Pasja do czytania przeplata sie z miloscia do podrozy, ktore spowodowaly, ze mowie czterema jezykami. Mam slabosci do muzyki, ludzi i otwartych serc. Staram sie zyc jak najpelniej. Czasem sie udaje.

Lubię to