Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 334 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Egipsko-finski swiat..

piątek, 30 kwietnia 2010 16:02
 W zylach pisarki plynie egipsko- finska krew. Owa ksiazka jest poszukiwaniem odpowiedzi o swojej tozsamosci , przypatrujac sie rodzicom, ktorzy prezentowali dwie tak odmienne kultury.  
Lektura pelna jest symboli. Slonca nigdy nie brakuje w Egipcie, czego nie mozna powiedziec o Finlandii. Wspomnienia przeplataja sie z refleksjami na temat milosci, tak kruchej i trudnej, ktora laczyla jej rodzicow.
 “Pozycja slonca” to oryginalnie napisana opowiesc, ktora wymaga glebokiego skupienia. Liczne niedopowiedzenia, niejasnoci, snute obrazy ze szczatkow pamieci dziecka. Swiadectwo stawania sie soba, droga, ktora sie przebywa by odkryc swoje ja. Nielatwo odpowiedziec sobie na wiele pytan, gdy przezywa sie rozstanie rodzicow i kiedy zyje sie w dwoch kulturach. Pisarka zwraca uwage na wiele roznych aspektow emigracji. Nie tylko tych praktycznych.
Nie jest to ksiazka, ktora przypadnie do gustu kazdemu ,ale na pewno jest niezwykla i na swoj sposob ciekawa , dobrze napisana opowiesc.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rok 2001 - Nobel dla pisarza z wyspy Trynidad - V.S. Naipaul

czwartek, 29 kwietnia 2010 0:05

 Oto wracam ponownie do swojego projektu czytania noblistow wedlug kolejnych lat. Jedna cala dekada za mna. Musialam sie jednak troszke zmobilizowac, gdyz ilosc pachnacych nowosci wydawniczych skutecznie mnie rozprasza, a ja mam ochote w tym roku czytac swiezynki, choc staram przeplatac je wyszukanymi, starszymi lekturami.
  Niestety, wybor ksiazki V.S. Naipail’a "Marionetki" nie byl trafiony. Poprosze o medal. Wymeczylam, umordowalam sie z ta lektura. Kupuje ksiazki, ktore oczywiscie sama wybieram, dlatego uwazam, ze spoczywa na mnie odpowiedzialnosc, aby je przeczytac, a te ktore trudniej wchodza- dac im szanse i zmierzyc sie z nimi i potraktowac to jako wyzwanie.

"Marionetki" to wspomnienia pisarza, ktory pochodzi z hinduskiej rodziny osiadlej na karaibskiej wyspie Izabela. Zamkniety w londynskim pokoju hotelowym, postanawia podsumowac swoje zycie. Opisuje czas, gdy wstydzil sie swoich korzeni, liczne bledy, ktore popelnil, probujac wtopic sie w kulture Zachodu. Niestety, ani kariera polityczna ani malzenstwo z biala kobieta, nie przetrwa proby czasu. Mamy tu watki kultury kolonialnej, ktora tak gryzie sie z kultura europejska. Tysiace przemyslen, informacji, ktore nikomu nie sa potrzebne oprocz samego zainteresowanego. Ciagle nachodzila mnie mysl, ze pisarz stworzyl te ksiazke dla siebie.
Z pewnoscia, bedac na bezludnej wyspie, majac do dyspozyji tylko"Marionetki"- pewnie bym sie zachwycila i odkryla jej glebie.Mozliwe, ze nie przeczytalam tej lektury w odpowiednim czasie. W kazdym razie, wracajac do rzeczywistosc- jestem na nie.
 
Jest noc i pora w droge. Laptop, oczywiscie ze mna i dwie ksiazki kolejnych noblistow.


.

 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Swiat Romy Ligockiej i nie tylko..

środa, 28 kwietnia 2010 9:34
 Jedno popoludnie przy kawie ze zbiorem nowych felietonow i blogi stan duszy. Nie wiem jak Roma Ligocka to robi, ale piszac o sprawach blahych, prostych i zwyklych, czytelnikowi- w tym przypadku mi - od razu wraca wiara w swiat i ludzi. To naprawde cos szczegolnego potrafic napisac o niczym, lub o rosole babci tak, ze czlowiek popycha swoje mysli w strone autorefleksji i otwiera sie na zycie. Czysta przyjemnosc te felietony! Niesamowita wrazliwosc. A czyta sie za szybko, zbyt blyskawicznie i chce sie wciaz wiecej.

Z ciezkim sercem wyciagam dzis walizki.  Nie wiem czemu, ale tym razem nie mam zbytniej ochoty jechac do Polski choc czas zapowiada sie atrakcyjnie i ciekawie. Czeka mnie z mama remont mieszkania, organizacja panienskiego dla M.  I jej slub, na ktory dojedzie moj maz. Naprawde, to same przyjemne momenty, doliczajac wizyty w ksiegarniach i pochlanianie wielu ksiazek wieczorami, ale prawda jest taka, ze na wypady do Polski bez ukochanego, to tak, mam ochote, ale najwyzej na tydzien, a tym razem beda to dwadziescia dni... Moja mama jest u nas w Irlandii spora czesc roku, wiec nie ciagnie mnie tesknota, bo mam ja przy mnie. Siostra natomiast jest na innej planecie obecnie. Hormony uderzaja jej do glowy, z racji bycia w trzecim miesiacu ciazy. Ciezko z nia sie dogadac. Kochamy sie bardzo, ale obecnie rozmawiamy innymi jezykami. Caly swiat jest przeciwko niej. Nawet to, ze nie wie w co sie ubrac,to wina wszystkich ludzi. Zwierzat pewnie tez..

A moze to chwilowe wiosenne przesilenie mysleniowe? Przeciez kocham Kolorowe Miasteczko!! Uwielbiam sie przemieszczac i fakt, ze duzo sie dzieje- to zawsze na plus. Z tesknoty za mezem to sie zaczytam na smierc poznymi wieczorami. W kazdym razie pora na pakowanie a w nocy wyjazd.
 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Tesc i Synowa..

wtorek, 27 kwietnia 2010 5:23
 Zostawic kogos i byc zostawionym- to motyw tej lektury, wokol ktorego wije sie cala opowiesc.  Chloe zostaje z dnia na dzien sama z dwiema coreczkami. Odejscie meza wywraca jej swiat do gory nogami. Aby odpoczac, szuka ukojenia w domku letnim swoich tesciow. To wlasnie Pierre- jej tesc, stara sie ja wesprzec i dodac otuchy. Wieczorami, gdy coreczki Chloe juz spia, dlugo rozmawiaja. Przy winie, to przy ziolowej herbacie. Pierre przed laty mial kochanke, ale nigdy nie odwazyl sie zostawic dla niej swojej zony. Jego syn natomiast to uczynil w stosunku do Chloe.
Jedna, dluga rozmowa o zyciu i bolu, o milosnych wyborach i poswieceniach.
W sumie same dialogi, i troszke to zaklocilo moj odbior ksiazki. Bo czy wyobrazacie sobie rozmawiac ze swoim tesciem tak non stop i obnazac swoje leki, wyciagac na swiatlo dnia tajemnice z przeszlosci, i spowiadac sie bez przerwy? Wiem, ze osoby skrzywdzone , krotko po zawodzie milosnym maja potrzebe mowienia o tym. Tylko kto by wybral na pogawedke swojego tescia? Troszke dla mnie to przyciezkie, ze tak to ujme. Na pewno jednak oryginalne. Moze dzis akurat ulecial moj romantyzm wraz z wiatrem za oknem, ale trudno mi sobie wyobrazic mezczyzne, ktory dowiaduje sie ,ze jego syn zostawil zone i pierwsze co robi to pomieszkuje z synowa i zwierza jej sie z tajemnic milosnych z przed wielu lat, zeby ta poczula sie lepiej.
Nie wiem, ale ja lubie wiarygodnosc, ktora emanuje podczas czytania. Kiedy wszystko wydaje mi sie realne w opowiesci, nawet kiedy pisze ktos o krasnoludkach- a pisac tak, to oczywiscie sztuka. Tego tutaj nie znalazlam. Poza tym zatytulowalabym te ksiazke "Dialog milosci", bo kompletnie mi nie pasuje "Kochalem ja". Ciut banalnie i zbyt wyimaginowany sposob mowienia o bardzo przyziemnych sprawach.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Holenderski Thriller psychologiczny

poniedziałek, 26 kwietnia 2010 9:28

Z wielka przyjemnoscia wrocilam poprzez te ksiazke do dobrze znanych miejsc- Amsterdam, niebiesko-zolte pociagi, Den Helder, holenderskie wydmy i krajobraz nadmorskich miasteczek. To oczywiscie tylko sympatyczne, dobrze wplecione tlo do tej ciekawej, trzymajacej w napieciu historii.

 24- letnia Sabina, po roku na zwolnieniu lekarskim, wraca do pracy ( to dosc czesto spotykany element holenderskiego spoleczenstwa- liczba chorych na depresje jest naprawde przerazajaca).
W owym czasie dowiaduje sie o zjezdzie absolwetow liceum, do ktorego chodzila. Sabina powolutku wraca do aktywnego zycia, choc z trudem, zaczyna rowniez myslec o przeszlosci. Wracaja wspomnienia, ktore wyparla z podswiadomosci, pojawia sie wiele brakujacych elementow. Mysli o starych znajomych i o kolezance, ktora zaginela a jej ciala nigdy nie odnaleziono. Postanawia zlozyc swoja przeszlosci w calosc. W tym samym czasie poznajemy jej perypetie z kolezankami z pracy.  Postac Sabiny jest wiarygodna i bardzo dobrze zbudowana.

" Zjazd szkolny" nie jest straszna ksiazka, gdzie przelewa sie krew i lataja noze. Skutecznie jednak nie moglam sie oderwac od tej opowiesc i koniecznie musialam wiedziec co bedzie dalej. Cala tajemnica bardzo intryguje a koniec jest zaskakujacy.
To naprawde dobry thriller psychologiczny..

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Kobieta, jaka rodzi sie raz na sto lat !!!

sobota, 24 kwietnia 2010 12:13
 Trudno bylo chlonac po tej lekturze. Fascynujaca, porywajaca historia zycia Marii Callas, na dodatek swietnie napisana.  Nie mamy tutaj rozdzialow osobno omawiajacych milosc Marii, sukcesy i przyjaznie. Jest za to piekna, spojna, trzymajaca w napieciu, opowiesc.

Nie tylko los slynnej spiewaczki operowej, uroda czy nadludzki glos warte sa uwagi i nadaja sie na genialny film. Mnie zachwycil przede wszystkim jej nietuzinkowy, mocny charakter i niezwykla osobowosc. Bo to nie byla szara, tragiczna myszka. Oj nie!

Nowy Jork- to tutaj, w rodzinie greckich emigrantow, przychodzi na swiat Maria Callas. Same jej narodziny naznaczone sa pewna symbolika- w tym samym czasie umiera jej  brat. Matka Marii nigdy sie nie pogodzia ze strata syna a swoje frustracje w postaci gniewu i szalu, przelewa na Marie. Ojciec, ktory prowadzil apteke, to jeyna ciepla opoka mlodziutkiej Marii.
Piekna i mocna scena- po powrocie do Grecji, matka wypycha do klubu nastoletnia Marie. Chce ja sprzedac zolnierzom, by zabawili sie nia, a w zamian corka ma przyniesc do domu chleb i cos cieplego do jedzenia. Maria -choc gruba, o brzydkiej cerze, wie jednak, ze nigdy nie upadnie tak nisko. Podswiadomie wie, ze ma w sobie cos niezwyklego i to bedzie jej bron przez cale zycie. Wyszarpuje sie mezczyznom i biegnie na mala scena. W jej strone leci widelec, roznosi sie smiech. Maria zaczyna spiewac....i wszyscy milkna:

" Kiedy zaczynala spiewac, dzialo sie cos tajemniczego, hipnotycznego.Maria przeobrazala sie. Przenosila sie w inny wymiar. I to czynilo ja piekna. Najpiekniejsza z dziewczat w Atenach"

Takich mocnych scen jest mnostwo, ksiazka nie ma slabych momentow. Kazdy bohater wydaje sie interesujacy.  Duzo ciekawostek- np jak w tamtych czasach walczyly kobiety z nadwaga- polykaly zakupione w klinice jajeczka tasiemcow!

Maria Callas to kobieta, ktora sukcesy okupila potem, ciezka praca i samotnoscia. Mowila o tym otwarcie. Nauczona od dziecka walczyc o swoja godnosc, pracowala nad glosem godzinami. Jej osobowosc nie zostawila nikogo obojetnym. Podziwiam, jak przebrnela przez swoje zycie, jak walczyla zaciekle o sukcesy. Jakich wyborow ciekawych dokonala, jak podchodzila do zycia, jakich mezczyzn wybierala. Bogini Opery, o plomiennym sercu,sloniowej urodzie i niezwyklej osobowosci..

Celowo nie streszczam jej losu, ogolnikowo przytoczylam wydarzenia, bo te ksiazke trzeba czytac. Szczerze i goraco  polecam te nowosc wydawnicza!!

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Dariusz Suska ''Cala w Piachu"

piątek, 23 kwietnia 2010 10:21
   Dariusz Suska, to polski poeta, absolwent wydzialu fizyki. Co ciekawe i warte podkreslenia- juz dwukrotnie byl nominowany do nagrody Nike: za ''Wszyscy nasi drodzy zakopani" oraz ''Cala w piachu".

Przeczytalam czterdziesci dwa utwory poetyckie napisane prostym, lakonicznym jezykiem charakterystycznym dla dzieci.To wlasnie spojrzenie na swiat, gdy mialo sie piec czy troche wiecej lat, czyni te utwory wyjatkowymi. Podworko zycia skrywa wiele tajemnic i ponadczasowych prawd. Duzo celowych zdrobnien rzeczownikow, a takie elementy jak hustawka, rowerek- symbolizuja kontury dzieciecego swiata.
 
Wiersze zdecydowanie dla koneserow, ale uwazam, ze ich oryginalnosc jest widoczna nawet dla tak nieznajacych sie na poezji osob - jak ja. W sumie to ciesze sie, ze posmakowalam cos innego i nietypowego, jak na moj gust. Bo czemu by nie? Latwo wyczuwa sie swiezosc w tych wierszach i brak powielania czyjegos stylu wiec nie dziwie sie, ze tomik '' Cala w piachu " zostal doceniony.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Milan Kundera ''Niewiedza"

czwartek, 22 kwietnia 2010 10:15
 Wychwalany, polecany przez wielu, pisarz. Siegnelam zatem z ciekawoscia i zaintrygowaniem po "Niewiedze". Moje uczucia do tej ksiazki maja jednak srednia temperature.
Z dwoch powodow:

Po pierwsze, temat jest malo aktualny dla mnie, a przez to niespecjalnie ciekawy. Poznajemy tutaj losy dwoch czeskich emigrantow, ktorzy po dwudziestu latach, powracaja do ojczyzny. Watek Ireny i Josefa prowadzony jest oddzielnie, ale ich drogi splataja sie pod koniec historii. Tak, powroty nigdy nie sa latwe. Czas nie stoi w miejscu, zmieniamy sie my i swiat wkolo. A bohaterzy nie bardzo wiedza, czego oczekiwac i musza sie zmierzyc z przyjetym stwierdzeniem, ze dorobili sie majatku.
Milan Kundera stawia pytanie- czy warto sie narazac na bol po powrocie i czy jestesmy kiedykolwiek na niego gotowi.
 Tyle, ze europejska emigracja od dawna nie istnieje, nalezy do przeszlosci. Ludzie sie obecnie przemieszczaja. Pracuja w roznych krajach. Wracaja sie na sluby, wesela. Wracaja na swieta, a jesli nie, to dlatego , ze leca do Egiptu. Raczej nie przychodzi nikomu byc w innym kraju bite dwadziescia lat, tak jak kiedys, co oczywiscie bylo scisle zwiazane z historia krajow ‘’ze wschodniego bloku”.

Po drugie, opowiesc Kundery co rozdzial, jest przerywana zamieszczaniem informacji historycznych- czasu wojen i komunistycznej ery. Odwoluje sie rowniez do etymologii, i psychologii, ogolnych prawd.Tak wiec urwana narracja i autokomentarz pisarza co rodzial. Mialam poczucie, jakbym czytala artykul w gazecie, co skutecznie wybijalo mnie z watku ksiazki. I moze dlatego ulotnil sie urok, magia i czar tej lektury.
Uwazam jednak, ze "Niewiedza" moze byc niezla ciekawostka np dla wspolczesnych amerykanow, ktorzy o "przymusowej emigracji" nie maja pojecia, i nie znaja problemow, ktore ona rodzi. Spodoba sie rowniez tym czytelnikom, ktorzy lubia formy mniej spotykane. Ja wiem, ze jest to bardzo ceniona lektura. Ale mnie nie przekonala zbytnio. I nic na to nie poradze.

A tak na marginesie, to przy okazji "Niewiedzy" przypomniala mi sie wizyta kuzynki z mezem, ktory jest przedstawicielem "starej emigracji". Przylecieli ze Stanow. On wyemigrowal w 1980 roku, dwadziescia lat nie bylo go w kraju. Potem wracal na chwile. kilka razy, ale sadzac po ostatniej wizycie- maz kuzynki nadal jest dziwnie "oderwany". Co w dobie internetu, srodkow transportu i przeplywie informacji, naprawde zaprawia o kpine. Nie lubie tego typu "obnoszenia sie  dorobkiewiczow dawnej ery". Tyle, ze on na dom musial ciezko pracowac z dziesiec lat, teraz ludzie na wyspach po dwoch, trzech, moga kupic sobie mieszkanie. I nie musza udawac sie za wielka wode.
 Maz kuzynki byl zdziwiony, ze nie staralam sie po slubie odrazu o paszport irlandzki. A dlaczego mialabym? Nie ma takiej potrzeby w Europie, a i dalej moge bez problemu pojechacna polskich papierach. No, ale niektorzy ze "starej Polonii’" tego nie pojmuja lub nie chca pojac. Smutne, ze nadal  z czyms takim mozna sie spotkac.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Z literatury francuskiej

środa, 21 kwietnia 2010 9:58
 Smutna i piekna zarazem lektura. Niebotycznie urocza, mozna powiedziec. Stadium potwornej samotnosci opisanej detalistycznie, zgrabnie i z duza doza wrazliwosci.

Dla pisarza Sebastiena Ortiza, motorem do napisania tej historii byla fascynacja filmem Alfreda Hitchocka "Okno na podworze". W owym slynnym filmie, ktorego uwazam, nie sposob zapomniec, przez siedem minut pojawia sie jako epizot pewna starsza, samotna kobieta w srednim wieku. Pisarza zaintrygowala ta postac, wzruszyla, dlatego postanowil napisac o niej ksiazke.

Kobieta kazdego dnia marzac na jawie, rekompensuje swoja samotnosc. Wyobraza sobie kolacje z mezczyznami, pospiech gdy na kogos sie czeka. Wyobraznia jest jej tarcza obronna przeciw dotkliwej, gluchej samotnosci
. Czy mozna jednak tak zyc w nieskonczonosc? Kobieta czuje sie odepchnieta i niepotrzebna. Nie jest latwo byc samotnym w wielkim miescie wsrod obojetnych sasiadow i tlumu na ulicy. Desperacja nie raz wziela gore nad jej rozsadkiem, wiec musi byc rozsadna, uwazna.  by nie przyplacic to rozczarowaniem i lzami. Nie ma juz sily dlatego decyduje sie na powazny krok. Starannie przygotowany. Na szczescie jej plany samobojstwa niweczy incydent z psem sasiadki..i oto otwiera sie nowy rozdzial w jej zyciu...

Przy okazji tej lektury, przypomnialam sobie jakie to szczescie miec kochajace osoby kolo siebie. Sama ta mysl, jest jak lekarstwo, ktore zapominamy zazyc. Wciaz docenialmy za malo i za rzadko.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Podroz do...

wtorek, 20 kwietnia 2010 8:42
 Dla wielu Indie to najbardziej niezwykly kraj na swiecie i milosc na cale zycie. Nie znam osoby, ktora po przyjezdzie z Indii potrafila opisac w dziesieciu zdaniach ten tonacy w roznorodnych barwach kraj. Nie da sie. Tam trzeba poprostu pojechac. Ponoc piec lat nie wystarczy by doswiadczyc wszystkiego w Indiach.

 Mysle, ze ta ksiazka jest strzalem w dziesiatke dla tych, ktorzy o Indiach nie wiedza nic, pomijam tutaj oczywiscie, wyswiechtane ogolne stwierdzenia typu " syf, brud i bieda". Od dawna chodzi mi po glowie chec odwiedzenia Indii, wiec lektura ta byla niesamowicie wdziecznym wstepem. Duzo ciekawostek, przystepnie opisane zjawiska kulturowe i porzadna porcja dobrej fotografii. 

Jedynym mankamentem dla mnie jest okladka. Nie gustuje w pomysle, aby na tle slynnego zabytku doczepic zdjecie pana z telewizji. Mam wrazenie, ze te okladke robiono o czwartej nad ranem, by na szosta na czas oddac do druku. Ale to tylko moja opinia. Istotne jest to, ze ta lektura to mile "dzien dobry" w spotkaniu z wiedza na temat tego  niebywale niezwyklego kraju. Warto przeczytac.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  37 458  

O mnie

Wszystko zaczyna sie od ciekawosci swiata. Pasja do czytania przeplata sie z miloscia do podrozy, ktore spowodowaly, ze mowie czterema jezykami. Mam slabosci do muzyki, ludzi i otwartych serc. Staram sie zyc jak najpelniej. Czasem sie udaje.

Lubię to