Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 334 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Gdy przychodzi TEN czas...

środa, 31 marca 2010 14:59
 Naleze do tych ludzi, ktorzy przerobili juz lekcje zycia pt:" Smierc bliskiej osoby”. I niezmiennie mysle, ze gdybym miala najgorszego wroga, to nawet jemu nie zyczylabym takiego kopniaka od losu. Tego dramatu nie da sie wytlumaczyc, opisac ani przyrownac do czegokolwiek. Najblizej, w moim odczuciu, sa dla mnie slowa Tony'ego Parksona:" strata ukochanej osoby to taka nagla dziura w tobie, ktora nie ma rozmiaru czlowieka, ale calego swiata " A jak zyc z ta ‘"dziura"? Najpierw trzeba do niej przywyknac a to oznacza czas odretwienia, a  zycie biegna gdzies obok nas do przodu. Placz, to najmniejsza blahostka w tym temacie. Jest okres buntu i wielkiego metliku w duszy. Ale wszystko jest do przejscia. Mijajace miesiace, lata, sa sprzymierzencem.

Pisarz C.S. Lewis doskonale uchwycil wiele drobnych mysli, ktore w obliczu tragedii przelatuja przez  glowe: " Nikt mi nie mowil, ze smutek wywoluje podobne reakcje jak strach.Nie boje sie, ale moje doznania sa takie, jakby mnie strach ogarnal. Czuje sciskanie w zoladku, nie moge znalezc sobie miejsca..", oraz zachowania naszego ciala. Dlatego uwazam, ze najlepiej czytac te ksiazke, gdy jest sie swiezo po doswiadczeniu dramatu. Ja nie mialam swiadomosci tych reakcji, a mysle, ze moglo by mi to pomoc dziesiec lat temu. I uporalabym sie z balaganem w sercu w rok, a nie w dwa lata.

Jesli ktos z waszego grona wlasnie kogos stracil, zamiast "jak sie masz, jak sie czujesz", ,moze warto podarowac te oto ksiazke. A jesli nie macie za soba takiego dramatu, lepiej chyba odlozyc lekture na pozniej. Odbior na pewno bedzie zupelnie inny. Ja sama juz inaczej ja odebralam. Niby wszystko dobrze znane, ale nie chcialam wracac zaglebiajac sie we wlasne mysli. Z czasem szanuje sie zabliznione rany.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

"Otwieram sen" Ludmila Marianska

wtorek, 30 marca 2010 10:20

Z tylu okladki nie zamieszczono zadnych informacji na temat poetki, ani zdjecia, co uwazam za blad, tym bardziej, ze nie sadze, by Ludmila Marianska byla znana wiekszosci narodu. Skusilam sie na ten tomik ot tak z rozpedu i musze przyznac, ze bylo to zbyteczne.

Wiersze przystepne, w prostej formie, stylem troszke przypominajace skrzyzowanie Twardowskiego z Szymborska, choc o porownaniu nie ma mowy.  Moze to jest tak z poezja, ze tylko ta wybitna zostaje w sercach ludzi. O zachwycie tutaj nie napisze ani analizowac wierszy nie bede. Jakos niemrawo i zwyczajnie, bez poruszenia ‘’wewnetrzenej struny duszy”.  W rezultacie nie pamietam zadnego wiersza. Cos czuje, ze nie predko siegne po poezje.

Obecnie nie mam ochoty  na nic innego, oprocz swiata Agathy Christie, choc zakupilam pare swiezych nowosci w ostatnich dniach. Bawie sie w detektywa i za kazdym razem pudlo. Bez pospiechu, ale zamierzam przeczytac wszystkie  kryminaly Agathy Christie i juz zaczelam kompletowac ksiazki. Moze w kwietniu lub juz w maju, wroce do projektu noblistow, bo kolejne pozycje wedlug roku, czekaja na polce. Tesknie rowniez za ukochana Doris Lessing, ktorej tworczosc dawkuje sobie nadzwyczaj powoli, bo strasznie sie boje momentu, ze nie bede miala juz co czytac tej wybitnej noblistki. Pogoda sloneczna i pora udac sie z mama i siostra do domu na wsi.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

" Analfabetka" Agota Kristof

niedziela, 28 marca 2010 12:15
  
Czytam. To jest jak choroba. Czytam wszystko co mi wpadnie do reki, na co spojrze
 Tak zaczyna sie ta cieniutka ksiazka. Zadziwiajace, ze na czterdziestu paru stronach mozna przedstawic wyjatkowo zgrabnie i gladko cale swoje zycie.
 Dziecinstwo, dorastanie, ucieczka bohaterki z Wegier( przez gory i z dzieckiem na reku), dorosle zycie w obcym kraju naznaczone ‘’pustynia towarzyska” i nieznajomoscia jezyka - czytajac nie mialam uczucia, ze mam przed soba pewna biografie. Cala opowiesc ma mocne i wyraziste tlo- milosc do ksiazek i rodzaca sie potrzeba pisania. Ten motyw jak szkielko w sloncu, migocze nieustannie poprzez losy bohaterki. To na tym opiera sie ta opowiesc zycia, ktora czyta sie z wielka przyjemnoscia.
 Sila w spelnianiu marzenia bywa mocniejsza, niz zdajemy sobie z tego sprawe. Okazuje sie, ze mozna pisac z sukcesem nawet w obcym nam jezyku. Tak gdzie wola, jest i droga...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wrazenia z Finlandii

sobota, 27 marca 2010 12:26
 Juz wchodzac do samolotu, z przyjemnoscia przygladalam sie ludziom. Twarze o ciut skosnych oczach, szeroko roztawionych. Takie skrzyzowanie wygladu Bjork i eskimosa, rowniez w wydaniu blond. Lotnisko w Helsinkach jest  bialo-niebieskie. Jak narodowa flaga. Kolor niebieski dla finow symbolizuje szczerosc.
 Droga do centrum trzypasmowa, jak i czesto w samym miescie. Ilosc azjatyckich restauracji robi wraznie- np samych japonskich jest dziesiec.
W sklepach przygladalam sie z ciekawoscia jak poukladana jest zywnosc. Lubie ogladac takie detale, bardzo schludnie i logicznie to wyglada. Finowie dozywaja sedziwego wieku. Nasza babcia np ma 92 lata i nadal na pelnym chodzie.
 Dekoracje sklepowe, czy w hotelu dosc fikusne, miesza sie styl azjatycki, moskiewski i nowoczesny. W nocy miasto jest dobrze oswietlone. Niech nikogo nie zmyla szare kolory masywnych budynkow Helsinek jak i ulice pelne wielkich, komunistycznych pomnikow. Stolica FInlandii ma bardzo wiele do zaoferowania. Ale trzeba wiedziec gdzie isc, tak wiec przewodnik jak najbardziej sie przyda.
 
''Kioskii" to nasz kiosk ruchu, ktore rowniez znajduja sie w Finlandii. Zaopatrzenie tych w Finlandii takie samo, z jedna rzucajaca sie w oczy roznica -  papierosy i gazety gina w natloku sterty ''filmow dla doroslych. Finowie znani sa z otwartosci, duzej wyobrazni i braku kompleksow w dziedzinie seksu..A takie pozornie zimne twarze maja na dzien dobry...hihih




W sklepach z ciuchami dziwna sprawa. Albo letnie rzeczy pod palemke- bikini- koszuleczki, albo zimowe plaszcze, czapki, szaliki. Chyba trafilam na martwy sezon.
Pogoda przyjemna. Plus jeden stopni, sucho, blekitne niebo i bezy sniezne na poboczach.

Takie moje obserwacje krotkie, bo wiekszosc spedzilam na spotkaniach zawodowych i przede wszystkim na aukcji. Milo bylo porozmawiac z farmerami z calej Europy, wymienic poglady, wypytac o pewne rzeczy, porownac doswiadczenia. Widzimy sie nie pierwszy raz,  jedno jest zawsze niezmienne- te srodowisko pozbawione jest kompletnie sztywnych zachowan, podniesionych czubkow nosow, potrzeby wywyzszania sie i rywalizacji. Bo przeciez kazde zwierzeta sa inne i chodowane w roznych warunkach klimatycznych. Bylo intensywnie,ale wrocilismy bardzo zadowoleni. To najwazniejsze.






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Z literatury wloskiej

piątek, 26 marca 2010 11:28
  Mam zwyczaj opisywac przeczytane ksiazki w kolejnosci. Ale robie wyjatek. Jestem wlasnie po lekturze tej swiezej nowosci wydawniczej i nawet goraczka oraz katar nie byly przeszkoda by pochlanac te historie. Debiut wloskiego, mlodego pisarza jest zaskakujaco dobry. Moj zachwyt na rowni z temperatura ciala w tej chwili.
Opowiesc o Alice i Mattie osnuta jest symbolika liczb:

" Liczby pierwsze dziela sie tylko przez 1 i przez siebie. Stoja na swoich miejscach w nieskonczonym szeregu liczb naturalnych, scisniete, jak wszystkie, miedzy dwiema innymi liczbami, ale maja w sobie cos, co rozni je od innych.."

Losy bohaterow zapadaja w pamieci, tej ksiazke poprostu sie nie zapomina. Mam wrazenie, ze nie ma tutaj ani jedego zbednego slowa, zdania, opisu. Wczesne przezycia bohaterow odbijaja pietno na calym ich zyciu( dosc mocne sceny,czytalam wstrzymujac oddech) Wieloletnia przyjazn i uczucie balansuje na krawedzi swiadomosci. 
 Pochlania  sie lekture nieslychanie szybko, czekajac na final. Moze on rozczarowac, ale gdy opadna emocje, zakonczenie wydaje sie bardzo wiarygodne. Bo przeciez to opowiesc o liczbach pierwszych. Ale zato bardzo wyjatkowych.
 Jesli tak zgrabnie i z glebia oraz bez banalow pisze debiutujacy dopiero Paolo Giordano, to z pewnoscia siegne po jego kolejne ksiazki.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Z Polski na dzien dobry..

czwartek, 25 marca 2010 17:30

Wiosenne zapachy przywitaly mnie w rodzinnych stronach. Zdazylam jedynie odwiedzic kolezanke, zajrzec do ksiegarni w moim Kolorowym Misteczku, a nastepnie dala o sobie znac duza zmiana temperatur w krotkim czasie: mam goraczke i jestem mocno podziebiona.
Tak wiec wrazenia z Helsinek musza sie jeszcze ulozyc w myslach a cztery przeczytane ksiazki poczekac na omowienie na blogu. Nie mam w tej chwili zbytniej sily nawet na zaplanowanie w glowie majowego remontu mojego pokoju tutaj. Dziwnie przyjechac i nie zastac mojej mamy, ktora jest jeszcze u mnie w Irlandii. W sobote juz bedzie i zaczna sie porzadki swiateczne.
Leze i duzo czytam,choc wolniej i na raty, mam nadzieje dojsc do siebie jak najszybciej, bo chec zobaczenia kochanych kuzynow i reszty rodziny jest duza.
Tymczasem, tak jak obiecalam, zamieszczam liste ''charakterystycznego stosiku":

 "Blekitna sukienka" Doris Dorine
 "Czarodziej" Vladimir Nabokov
 "Budapeszt" Chico Buarque
 "Cala w piachu" Dariusz Suska
 "Chlopiec z Wloch" Philippe Besson 
 "Biedna pani Moris" Magda Dygnat
 "Analfabetka" Agata Christof
 "Czas na zdrady" Stojan Valev 
 "Czulosc i obojetnosc" Roma Ligocka
 "Dreszcze" Giorgo Rayzaher
 "Dzieko Rosemary" Ira Levin
 "Ksiezyce" Piero Meldini
 "Kruchosc" Niki Shisler 
 "Klientka" Pierre Assouline
 "Historia malzenska dla doroslych" Radoslaw Antczak
 "Dziennik Jaskolki "Amelie Nothomb
 "Gdzie diabel mowi dobranoc" J.Jackson
 "Inny Eliot " Graham Gardner
 "Letnia przerwa" Truman Capote
 "Milosc Leny " Judith Kuckart
 "Listy do matki" Antoine de Saint-Esupery
 "Milosc na cale zycie" Wiktoria Okariewa 
 "Niewiedza" Milan Kundera 
 "Nieznosna lekkosc bytu" Milan Kundera 
 "Opowiesc rozbitka" Gabriel Garcia Marquez
 "Otwieram sen" Ludmila Marjanska
 "Olowek stolarza" Mnuel Rivas
 "Panna Samotne serce" Sebstian Ortis
 "Piekna smierc" Gil Courtemanche
 "Rok milosci " Paul Nizon
 "Przy fortepianie" Jean Echenoz
 "Samira i Samir" Skiba Shakib
 "Smutek" Clive Staples Lewis
 "Szczesliwe dni" Laurent Graff
 "Tragedia na morzu" Tami Ashcraf
 "Tlumaczac sie z tlumaczenia" Elzbieta Tabakowska
 "W pewnym wieku" Tama Janowitz
 "Zapach twojego oddechu "Melissa Panarello
 "Wyzszy swiat " Hermann Hesse,
 "Wielki Gatsby" Francis Scott Fitgerald


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wyjazd.

sobota, 20 marca 2010 20:10
To jest nasza wlasna farma, ktora wyznacza rytm calego naszego zycia.

Kazdy miesiac to inny rodzaj zajec, wiec nigdy nie jest nudno. Praca to nie tylko fizyczne czynnosci, ale rowniez: aukcje, pokazy mody, spotkania zawodowe, targi- w roznych krajach. Czesto na wyjazdach, oprocz kolacji, organizowane jest dla uczestnikow zwiedzanie.

Tym razem, dzis w nocy, lecimy do Helsinek, na aukcje. Plan trzech dni dosc napiety, ale przyjemnie bedzie dla odmiany ponosic szpilki, zalozyc sukienke i zawitac do dobrych restauracji przy okazji zawodowych spotkan. Bedzie rowniez ciut czasu na snucie sie po finskich uliczkach stolicy, co zmusza mnie do zrobienia miejsca w walizce dla szalika i czapki, choc narazie mysle tylko i wylacznie o centrum handlowym, bo jestem ciekawa co wisi na wieszkach w Finlandii. 

Przy okazji wyjazdu, troszke zatesknilam za odwiedzinami Finlandii w czasie letnim. Moi tesciowie maja tam dom oraz letni domek z sauna nad sama zatoka botnicka. Jest babcia, sa ciocie, kuzyni w naszym wieku. Dwa lata z rzedu, w czasach narzeczenstwa, spedzalismy tam wakacje. Masa wspomnien- sauna na wodzie, przejazdzki lodka na wysepki, najlepsze pomidory i ogorki swiata, okragly, smaczny chleb przy kominku w letnim domku, wyjace wilki w oddali podczas bialych nocy, borowki rosnace na wysokich krzaczkach, pelno wynurzajacych sie skal z morza, niezapomniane chwile w Laponii, supermarkety, gdzie prawie wszystko stoi w lodowkach, no i rodzace sie wspolne plany na przyszlosc, w naszych zakochanych glowach.

Z Helsinek lece do Berlina, a nastepnie do Polski. W zwiazku z tym, ze czeka nas duzo wrazen, ''Charakterystyczny stosik" opisze na spokojnie, ze swojego pokoju z dziecinstwa.
A tymczasem udaje sie dopiac walizki, przy ktorych siedza nadasane koty. Beda mialy tylko moja mame przez kilka dni.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Charakterystyczny stosik

piątek, 19 marca 2010 20:26

Jakis czas temu, w wolnych chwilach, przez ponad tydzien pieczolowicie zbieralam do koszyka na merlinie ksiazki. Szukalam lektur troche zapomnianych, pominietych, niedostepnych w ''kazdej ksiegarni", starszych, nieopaslych, bez wszedobylskich reklam. Takich, ktore z checia sie odkrywa jak niespodzianke. Szperalam, klikalam w najrozniejszy sposob; wedlug nazw wydawnictw, serii, przypadkowo napotkanych tytulow, wlaczajac swoja intuicje czytelnicza itp.Wszystkie wybrane ksiazki laczy tez cena: 17-20 zl. Oczywiscie, nie musze wspominac, jaka frajda bylo kompletowac ten stosik.

I tak oto dzis maz przyjechal z biura z duza paczka. Przesylka doszla, poskakalam pod sufit, mama glowa pokiwala, a pakowanie do podrozy na chwile poszlo w zapomnienie:)
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Ulubiony pisarz w innej odslonie.

czwartek, 18 marca 2010 9:00
 Generalnie nie kupuje i nie czytam opowiadan. Wyjatek robie  wylacznie dla ulubionych pisarzy, bo chce pochlonac wszystko co stworzyli. W zwiazku z czym, brytyjczyk Ian McEwan to wlasnie taka postac- podziwiam i niezwykle cenie. Slucham uwaznie w jaki sposob mowi w wywiadach o swoich ksiazkach. Ten pan ma naprawde duzo do powiedzenia.
Jakos tak sie zlozylo, ze wiekszosc jego powiesci, ktore przeczytalam, towarzyszyla mi podczas podrozy: ‘’Dziecko w czasie”, ‘’Pokuta”, “ Ukojenie”, “ Na plazy Chesil”, “ Marzyciel”, “ Amsterdam”, “ Betonowy ogrod”.  Nigdy nie bylam rozczarowana. Jego ksiazki nie czyta sie szybko, choc jezyk prosty i przystepny. To sprawa pewnego napiecia, ktore wytwarza za pomoca budowania akcji.

" W poscieli " to zbior siedmiu opowiadan. Wszystkie laczy element kontrowersji. Jest mezczyzna, ktory zakochuje sie w manekinie na wystawie i postanawia go kupic i zwierza sie lalce ze swoich doswiadczen zyciowych np: dwoch rozwodow. Inne opowiadanie przedstawia zemste dwoch kobiet na facecie, ktory je oklamywal i do tego zarazil choroba weneryczna.  Ludzkie swinstewka, o czym sie glosno nie mowi, a ukrywa za gruba warstwa przybieranych masek.

Nie wiem do konca, dlaczego nie potrafilam przezyc glebiej tych opowiadan. Dobre opowiadania, ale wole jego powiesci. Moze to kwestia zblizajacego sie wyjazdu , za czym idzie lista domowych zadan do wykonania. Mozliwe, ze moja glowa jest juz gdzie indziej w tej chwili.
Ale o tym juz w sobote..

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Opowiesc o Marinie..

wtorek, 16 marca 2010 8:13
 W czasie ogolnopolskiego zachwytu nad tworczoscia Carlosa Ruiz Zafon’a, tysiecy dostepnych opini i recenzji, gdzies poswiadomie czulam, ze to bedzie uczta dla mojej duszy. Moze dlatego, kiedy jego wszystkie ksiazki spoczely na mojej polce, odkladalam swiadomie czytanie ‘’smaczkow’’ na pozniej. Czasem tak mam- albo rzucam sie na nowosci albo musza one odczekac.  Nie ma w tym logiki.
“ Marina” to moje pierwsze spotkanie ze swiatem hiszpanskiego pisarza. Wniknelam w  klimat starej Barcelony, tajemnic, calej tej barwnej atmosfery z minionych lat, otoczonej szczypta grozy i mroku. I dochodze do wniosku, ze to dziala. Porusza, urochamia wyobraznie czytelnika bezblednie. Carlos Ruiz Zafon potrafi otworzyc dziecieca szufladke w doroslych umyslach. Dosc zakurzona, zapomniana, taka do ktorej sie teskni i wyczuwa odrazu. Sprawia to, ze czlowiek wierzy od pierwszej strony powiesci, daje sie nabrac, polyka przynete i pochlania w tempie blyskawicznym. Mozna sie czepiac- jak wyczytalam na innych blogach-, ze oprocz nazw ulic i dzielnic za malo o Barcelonie, ze za duzo krwi itp.
 Eee tam! Ksiazka ma niepowtarzalny urok i to jest, moim zdaniem, jej sila.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  37 460  

O mnie

Wszystko zaczyna sie od ciekawosci swiata. Pasja do czytania przeplata sie z miloscia do podrozy, ktore spowodowaly, ze mowie czterema jezykami. Mam slabosci do muzyki, ludzi i otwartych serc. Staram sie zyc jak najpelniej. Czasem sie udaje.

Lubię to