Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 219 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rok 2009

czwartek, 31 grudnia 2009 9:19
 Rok zamykam ksiazka '' Trzynasta opowiesc'', o ktorej napisano tyle wspanialych epitetow, ze nie chce powielac zadnego. Uwazam wrecz, ze te wychwalanie jest zbedne, bo tyle tych zachwytow, iz momentami oczekiwalam, ze Bog mi sie ukarze na stronie. Ksiazka broni sie sama. Ma wszystko, co wyjatkowa lektura powinna miec. Polecam bez dwoch slow- czytajcie.

Rok 2009 zapamietam slowem ''Dom": w lutym wprowadzilismy sie do naszego nowego, pierwszego wybudowanego domu, po trzynastu miesiacach budowlanych spraw. Urzadzalam pieczolowicie dom, odbylo sie tez wesele siostry w Polsce, pojechalismy na wakacje do Turcji i przeczytalam ponad 100 ksiazek.

Czego zycze sobie w roku 2010? Wiecej podrozy, tak jak dwa lata temu, w 2008. W tym roku nie bylo to o tyle mozliwe ze wzgledu na nowy dom i tysiace spraw z tym zwiazane oraz moj wklad, gdy wyrzywalam sie sukcesywnie w urzadzanie i dekorowanie.
Wszystkim zycze pozytywnych niespodzianek od losu w nadchodzacym roku :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Poswiateczny chaos

wtorek, 29 grudnia 2009 21:36
Mroz zaskoczyl cala wyspe. Polowa chrabstwa, w ktorym mieszkam, odcieta od wody. Mieszkam na skarpie, ktora zmienila sie w szklanke a trzeba bylo wykombinowac system, wiec byla taczka, ktora transportowalismy wode w butelkach.Musialam odpowiadac na szereg pytan mojej rodziny , co czasem bylo potwornie nudne. Momentami mialam wrazenie, ze mi nie wierza, iz lancuchy na kolach samochodow sa tutaj zakazane. Ze w sklepach nie ma kurtek zimowych, i ze do jasnej ciasnej to nie Karpaty ani Bieszczady, choc widoki podobne( pomijam Ocean Antlantycki). W Irlandii nie ma zimy jak w Polsce! Jest Pietnascie stopni na plus, czasem piec na plus. To , co sie dzieje w tegorocznej przerwie swiatecznej to anomalia pogodowa, na ktora nikt sie nie przygotowal.
 Dwa dni odcieci od normalnego funkcjonowania-rodzinny rwetest na okraglo, ale udalo mi sie przeczytac  norweski kryminal ''Utracona " Karin Fossum.

Uwazam, ze jest to lektura mocno przereklamowana. I przyznam sie bez wstydu. Ja nie wiem kto zabil. Dobrnelam do ostatniej strony i nie wiem. Pomimo, ze czytalo sie przyjemnie, szybko, ze bylo interesujaco. Moze to ten mroz za oknami? W kazdym razie nie uwazam , ze jest to rewelacyjna ksiazka. Dobra. Ale szalu reklamowego nie rozumiem.

Tymczasem juz dzis bylismy w stanie pojechac na zakupy. Z siostra dorwalysmy te sama sukienke z wieszaka i choc mam 28 lat a siostra 35, to jakos nic sie nie zmienia w naszych wspolnych fazach. Weszlysmy do przymierzalni i zaczelysmy sobie wymyslac. Trzymalam sie wersji, ze to ja pierwsza zobaczylam sukienke na wieszaku, co zostalo skomentowane przez moja siostre w nastepujacy sposob'' Twoje cycki wyskocza z tej sukienki", odparlam '' Dobrze ze juz wyjezdzasz za dwa dni z mezem". W tym momencie mama probowala zmienic temat, ale szybko zrezygnowala, wyszla i postanowila kupic tez sobie sukienke, wiec przyniosla do przymierzalni inna. Z boku maz siostry z mina grobowa przygladal sie nam , oblozony naszymi zakupami. Nie kupil sobie zegarka, wiec humor zniknal. A moj maz byl w pracy i chyba sie cieszyl z tego powodu, bo wspomnial cos, ze cala moja rodzina produkuje milion slow na godzine i nigdy, nigdy nie przestaje trajkotac.
Uff. W  noc sylwestrowa siostra z mezem wracaja do Polski. Z kim bede sie klocic?? Natomiast ja , maz i moja mama dolecimy dzien pozniej, w mysl zasady '' Nie lata sie cala familia naraz".

Choc narazie poswiateczne perypetie to zamieszanie i duzo latania,  najwazniejsze jednak, ze jestesmy wszyscy razem.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

A pod choinka stosik od Mikolaja..

sobota, 26 grudnia 2009 12:43
Mikolaj dobrze wie, ze oprocz podrozy po obcych krajach, nic tak mnie nie uszczesliwia, jak ksiazki. Pachnace stronice, i okladki, ktore dzialaja na moja wyobraznie. Kazda ksiazke traktuje jak tajemnice, ktora chce odkryc, poznac, zasmakowac...to sa tez spotkania z ludzkimi historiami, w sposob bardzo intymny.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

" Poniewaz cie kocham"

wtorek, 22 grudnia 2009 16:55
Za oknami czapy sniegu okryly gory. Slonce na blekitnym niebie, przymrozek. Pogoda Bozo Narodzeniowa wymarzona. Z kuchni dolatuje tysiace zapachow. Pijemy kawe. Zostalo jeszcze obrobienie siebie w lazience, a pozniej tylko nakryc do stolu i wyczekiwac pierwszej gwiazdy.

 Kilka dni temu pochlonelam na raz, ksiazke mojego ulubionego francuskiego pisarza- Guillaume Musso. Chcialam" Poniewaz cie kocham" zostawic na wakacje pod palemka, ale nie wytrzymalam. Bo jego ksiazki czyta sie na jednym oddechu, tak bylo za kazdym razem w moim wypadku: " Uratuj mnie", " Potem", " Bedziesz tam?"
Lubie Nowy Jork i te oryginalnie napisane historie pana Musso. Mam nadzieje, ze jak najszybciej przetlumaczy ktos z francuskiego jeszcze dwie ksiazki, ktore ma w swoim dorobku.

  Po ksiazki chyba nie bede miala czasu siegac az do konca tego roku, w zwiazku z goscmi , swietami i wspolnymi wycieczkami. Nie narzekam, bo ilez mozna latac po polskich supermarketach, po pasterce chodzic do baru na piwo. Naspotykalam sie  ze znajomymi w czasie Swiat lub po, wiele lat. Powrot do rodzinnego miasta zawsze laczylam z odwiedzinami starych znajomych, ktorzy czesto tez mieszkaja juz gdzie indziej.Wszystko na szybko, tu wpasc tam sie spotkac, w miedzy czasie pomaganie w swiatecznych obowiazkach- wystarczy. Z czasem zrobilo sie to wszystko troche plytkie, bo kazdy sie zmienia, kazdy jest po roznych doswiadczeniach i dawno, dawno ten czar '' znania sie z liceum" minal. Stad pomysl Swiat w Irlandii byl strzalem w dziesiatke.

A tymczasem spokojnego wieczoru kazdemu zycze. Objadajcie sie i wypoczywajcie.
 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Niedzielny poranek

niedziela, 20 grudnia 2009 8:19
Wszyscy od polowy nocy w podrozy.
Moj maz i moja mama udali sie autobusem na dublinskie lotnisko. Spory to kawalek jazdy, a tym razem przystanku nie bylo w polowie drogi, w zwiazku z przymrozkiem. Maz zapomnial zalatwic pierwsza potrzebe, tak wiec przez cztery gdziny liczyl kazdy mijajacy dom.W tej chwili wraz z moja mama juz je smaczne sniadanko w restauracji na lotnisku.Ukochany leci do Helsinek na dwa dni w sprawach zawodowych-troche mu zazdroszcze. Przywiezie za to finski chleb, kawior i jak co roku- bielizne dla mnie, no i mam nadzieje zapach finskiej zimy tez. 
Siostra oraz jej maz juz w Berlinie gotowi do lotu, co piec minut wysylaja mi smsy typu ''Czy mozna przewiesc czekolade w bagazu podrecznym", ''Zaraz odprawa", '' Juz po odprawie". Jak na  typowych nieczesto podrozujacych- ekstytacja miesza sie z absurdalnym zamartwianiem sie.
Moja mama czekajac na nich w Dublinie, pewnie  wypali pol paczki papierosow i zadzwoni do mnie z lotniska z pytaniem czy na pewno nie ma w hali przylotow sklepow z ciuchami. A ja zapewnie ja po raz setny, ze nie.
Chyba nietrudno sie domyslic, ze pol nocy jechalam z nimi wszystkimi, choc znajdowalam sie we wlasnej sypialni. Kordynowalam przeplyw informacji rodziny, kto na pewno sie obudzil, kto dojechal a jak maja sie oni, itp..

Poranna kawa i cisza poranka. To beda naprawde wyjatkowe Swieta i Sylwester. 
Dziesiec dni z najblizszymi na ziemi irlandzkiej.
W moim wlasnym domu.
Bedzie wybuchowo.
Bedzie wycieczkowo.
Bedzie smiesznie.
Czekam.
 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rok 1993- Nobel dla amerykanskiej pisarki- Toni Morrison

piątek, 18 grudnia 2009 2:28
 Na filologii angielskiej, kulturoznastwo amerykanskie bylo moim ulubionym przedmiotem, bo badz co badz, historia, mentalnosc i kultura Ameryki, to mnowstwo ciekawych zagadnien. Co niestety, nie mozna powiedziec o historii Anglii, na wykladach ktorych zasypialam notorycznie.
 Mozliwe, ze na odbior ksiazki ma wplyw czas, kiedy po nia siegamy. Mozliwe, ze powinnam przeczytac inna pozycje tej pani. Bo ja zwyczajnie jestem rozczarowana. Oczekiwalam dosc obfitego obrazu schylku VII wieku Ameryki, Kolonii Brytyjskiej Nowy Jork, ciekawej opowiesci o niewolnictwie zanurzonej w szerokim pejzarzu historycznym. Natomiast czytalam jakby skrot, streszczenie, opracowanie. Sama historia niewolnicy Florence, rozpisana na kilka postaci, wydawala mi sie chaotyczna, nierowna i przez to nie wciagajaca.Akcja wrecz za szybka, pedzaca. 
Przeczytalam, ale nie chwycilo mnie za serce. Kompletnie nie.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rok 1992- Nobel dla karaibskiej poezji- Derek Walcott

czwartek, 17 grudnia 2009 10:05
Podoba mi sie czytanie noblistow, ciagle cos odkrywam w tej wyroznionej literaturze.Grudzien sprzyja mojemu czytaniu, moze fakt, ze w styczniu nie bede miala juz tak duzo czasu na czytanie, sprawia, ze ciagle siegam po nowa ksiazke z moich polek.
 Mysle, ze ot tak, w ksiegarni, pewnie nie zauwazylabym nawet wierszy Derka Walcott'a
. Poeta pochodzi z wyspy Santa Lucia. Nie nalezy dos zadnej ''szkoly", nie jest ani tradycjonista, ani
modernista.Ciesze sie, ze mialam okazje zakupic jedyny zbior jego poezji w Polsce,
okraszony jego nobelowska przemowa. Momentami czulam bialy piasek pod stopami..
 
Derek Walcott pisze ciekawie, moze nie ma tutaj wyznan milosci do kobiety, ale jakze to interesujaca poezja posrod poezji wojennej, tak oklepanej w naszym szkolnictwie." Mapa nowego swiata" to niezwykly obraz karaibow. Skad wylania sie ich mentalnosc:" (..) ta obojetnosc- jest to inna postac gniewu", sposob bycia, klimat :'' (...)Pod koniec tego zdania spadnie deszcz"

Dwa wieczory z ta poezja, z pewnoscia nie byly stracone.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Smakolyki krotkie, ale zapadajace w pamiec

wtorek, 15 grudnia 2009 10:57
 Sa ksiazki, ktore maja niepowtarzalny klimat, wybija druga nad ranem, i nie moge odlozyc na bok, takie lektury, o ktorych mysle jeszcze dlugo po przeczytaniu.
Zakupilam ''Slonecznikowa zime" z dwoch powodow: bo fiskiej pisarki, bo okladka podzialala na
moja wyobraznie.

 Jest to pieknie opowiedziana, przejmujaca historia radzenia sobie z dramatyczna zmiana, jaka jest strata rodzica. Wszystko to oczami nastolatki, ktora opiekuje sie mlodsza siostra. " Slonecznikowa zima" dotyknela mojego serca.

Nastepny smaczek, to ksiazka ekscentrycznej Amelie Nothomb: " Ani z widzenia, ani ze slyszenia". Ta pisarka przypomina mi Czarownice z wiezy kamiennej na srodku oceanu, ot tak z wygladu,natomiast jej ksiazka obudzila we mnie wiele wspomnien.

To piekne miec dwadziescia jeden lat, odkrywac nowa kulture. Bohaterka wyjezdza do Japoni i oczywiscie przezywa romantyczny romans.
Gdy mialam dwadziescia lat, sama wyjechalam, chcialam poznawac ludzi, szlifowac jezyki, uczyc sie kolejnych, podrozowac, glodna przygod i dotkniecia swiata-kultur, tradycji, zycia jednym slowem. Czytajac te ksiazke, mialam siebie przed oczyma. Nie jechalam na zarobek, nie emigrowalam. Poprzez zycie w Holandii, chcialam poznac siebie. Nie wiedzialam nawet na jak dlugo jade. I wiem, ze daleko od domu, bedac sama, wychodza wszystkie nasze niedoskonalosci, wady, ulomnosci, ale tez sila, o ktora bysmy sie nie podjerzewali.
Kiedy zamknelam ksiazke ''Ani z widzenia, ani ze slyszenia", poczulam tamte zapachy na nowo. Zycie bez planu i ladu, ale za to z odwaga i wolnoscia w dzikim sercu. Nie zamienilabym swojego obecnego zycia na zadne inne, ale ciesze sie, ze kiedys zylam tak intensywnie w barwach szalenstw.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Akcenty finskie

niedziela, 13 grudnia 2009 13:39

  Ktoregos lata, jadac samochodem poprzez Finlandie, smialam sie do lez, probujac odczytywac nazwy z tablic przy drodze. Rzadek samych spolglosek reprezentowaly nazwy miasteczek czy wsi. Nie dalo sie tego za nic przeczytac. Gdzie tu melodia?  Jedynie dwie nazwy miasteczek zapamietalam, i tak oto kilka lat pozniej, nazwalismy nasze dwa kocury. Kokola i Turku.

 Musze sie przyznac, ze kiedy planowalismy budowe domu, sam koncept drewna w calym domu lacznie z sufitami- rowniez w lazienkach, przyprawial mnie o palpitacje serca. Nie umialam sobie tego wyobrazic. Chcac czy nie chcac, widzialam przed oczyma ciemna, cuchnaca polska blazerie.Moj maz powinien dostac medal za cierpliwosc i tlumaczenie. A ja oczywiscie teraz kocham nasz dom i jego zapach.

Nasz slubny samochod byl ozdobiony, oczywiscie oprocz kwiatow, dwiema flagami- polska i finska. Jesli chodzi o same wesele, nie wiem czy bylo czysto dwukulturowe..bo byli nasi przyjaciele z Portugali, Holandii, Anglii, Irlandii, Francji, Danii, no i oczywiscie z Polski i Finlandii, tak wiec wesele bardzo miedzynarodowe, i ku naszym zaskoczeniu , bardzo spojne, wszyscy sie razem bawili i to do szostej rano, przy wodce ''Finlandia", rzecz jasna.

Z okazji Bozego Narodzenia na jednym oknie wieszamy trzy literki podswietlone z papieru, w kolorze czerwieni. Sa to symbole '' Pokoju, wiary i szczodrosci"- dostalismy je od babci Gumbrid z Finlandii.

Po co wam cztery lazienki? Komfort  finski to wazna rzecz. Przyznam sie, na poczatku zastanawialam sie, czy to dobra decyzja. A teraz wiem, ze tak, i co wiecej zastanawia mnie fakt, dlaczego w domku jednorodzinnym w Polsce sa najczesciej tylko dwie lazienki- jedna na gorze ,druga na dole? Moj maz tego nie umie zrozumiec. W Polsce wybor projektow domow jest ogromny, zielone dachy, niebieskie, czerwone- a zawsze dwie lazienki. Standart finski to lazienka sypialniana( prysznic), lazienka przy pokoju goscinnym( toaleta), lazienka z wanna i prysznicem polaczona z sauna, a na gorze jedna lazienka z prysznicem.

Skora renifera w pokoju goscinnym. Jakos wtapia sie w gorzysty teren irlandzki;)

Kiedys naga wejde w snieg a potem polece do sauny. Obiecalam sprobowac, choc na sama juz mysl, moje usta robia sie fioletowe;) Maz trzyma mnie za slowo.





Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rok 1991- Nobel dla pisarki z RPA- Nadine Gordimer

sobota, 12 grudnia 2009 14:59
 " Jak mozna decydowac o tym, kim sie jest dla innych?" , "Jaki prog ryzyka nalezy okreslic dla roznych osob?"( Nadine Gordimer)

To moje pierwsze spotkanie z ta wybitna pisarka. Wchlonelam te powiesc ''na raz". Porazila mnie glebia, jaka wysuwa sie ze slow tej pisarki. Choc glowny bohater dowiaduje sie, ze ma raka, ksiazka nie opowiada o jego bolu, ani o etapach walki z nowotworem. I bardzo dobrze! Choroba jest gdzies z boku. Paul musi byc odizolowany od zony i dziecka poniewaz na jakis czas jego cialo staje sie radioaktywne. Z tego powodu zostaje umieszczony w zamknietym pokoju, w domu swoich rodzicow.
 Okazuje sie, ze w czasie zakrapianym stresem i niepewnoscia zycia,  swiatopoglad ludzi poddany jest przeogromnej probie. Paul, jego zona, rodzice - wszyscy konfrontuja swoja przeszlosc. Gdzies  po cichu, po kryjomu wychodza na powierzchnie ich uczucia, marzenia i popelnione bledy. Jak pisze pisarka:
" Sa obszary refleksji, ktorych nie nalezy z nikim dzielic, podaja one  w watpliwosc wspolne pewniki. Bez nich zaden z was nie  moglby dalej robic tego, co robi, byc tym, kim jest " Powiesc, jak dla mnie genialna w nienamacalny sposob. Warta przeczytania, chocby dla tej chwili, by ponownie sobie uswiadomic to , o czym delikatnie, ale z sila torpedy, poprzez opowiesc, przypomina nam Nadine Gordimer:" ..bo niewytlumaczalne sa stosunki miedzyludzkie" 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  37 005  

O mnie

Wszystko zaczyna sie od ciekawosci swiata. Pasja do czytania przeplata sie z miloscia do podrozy, ktore spowodowaly, ze mowie czterema jezykami. Mam slabosci do muzyki, ludzi i otwartych serc. Staram sie zyc jak najpelniej. Czasem sie udaje.

Lubię to