Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 219 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Fin i jezyk polski

poniedziałek, 30 listopada 2009 10:46
Przez dlugi czas, nauka jezyka polskiego mojego meza,  nie byla czyms waznym dla mnie. Powodow bylo kilka.
Po pierwsze : od zawsze rozmawialismy w jezyku angielskim. Dla mnie od dziesieciu lat jest to jezyk, w ktorym pisze, mowie i czytam na porzadku dziennym,  dla meza angielski to jezyk uzywany od dziecka. Wiec bylo to naturalne. Po drugie: nie oszukujmy sie, kto ma czas i checi po pracy tluc do glowy mezowi polska gramatyke.
Podczas pobytow w Polsce, moj maz podchwycil kilka slow, ale tak naprawde dopiero gdy moja mama zaczela nas odwiedzac czesto w nowym domu, maz zaczal mowic po polsku. Mama gadala non stop po polsku do niego. I takim sposobem po dwoch latach moj maz juz tworzy zdania.  Postep jest.  Jest jaki jest. Ale jest, a oto kilka przykladow:

Sionski na kabininek”- kiedy sie droczymy, mowi ze wrzuci mi ksiazki do kominka
Nie ma bolki na chainke”- mowi, kiedy trzeba dokupic bombki na choinke.
Moje dziona dobra bardzo”- stwierdza, ze ma najlepsza zone pod sloncem;)
‘’ Mamy sru na dwor! Mamy sru na dwor!!!-  tlumaczenie: chyba szczur nas odwiedzil!
Jestem godnie” – jestem glodny
Tesc, tesc”- czesc czesc
Na chlodnie”- do lodowki,

Maz mowi bardzo wyraznie i ladnie po polsku, ale smiesznie przekreca wyrazy, co jest slodkie. To, ze zaczyna mowic po polsku jest dla mnie milym dodatkiem. A jeszcze milsze jest to, ze stara sie mowic naj najwiecej po polsku kiedy odwiedzamy rodzine w Polsce. A najbardziej jestem ciekawa, jak to bedzie za kilka lat. Czy bedzie nastepny postep? Da rade odmieniac czasowniki przez osoby? Jesli zechce, to cozywiscie bede mu kibicowac. Poki co, soczyste rozmowy tocza sie w jezyku angielskim.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Przeklinam rzeke czasu...

sobota, 28 listopada 2009 22:42
    Oczekujac bombardujacych wrazen i wartkiej, blyskawicznej akcji, nie nalezy te lekture zdejmowac z polki ksiagarni.A ja lubie tak czasem. Zanurzyc sie w oszczednej formie, w surowym klimacie zwyklych ludzkich sytuacji. Kazde zdanie naszpikowana melancholia i nienazwanym smutkiem. I taka zwykla zyciowa prawda a w tle gdzies glosno tetniace emocje, ktorych tu nie brakuje. W Norwegii " Przeklinam rzeke czasu" okrzyknieto ksiazka roku 2008.
   Bohaterem jest Arvid, ktory dowiaduje sie, ze jego matka jest smiertelnie chora. Jedzie za nia do jej rodzinnego, dunskiego miasteczka. Siadaja oboje na wydmie. Prawie nie rozmawiaja. Arvid za to wspomina cale swoje zycie. Dziewczyne w niebieskim plaszczu, smierc mlodszego brata, prace w fabryce. Ksiazka pelna jest obrazow podstawowych ludzkich doswiadczen. Mysli, ktorych sie nie wypowiada, a ulatuja gdzies miedzy proza codziennych schematycznych czynnosci.
Nielatwo mowi sie o ksiazkce Per Petterson'a. Ja nalezy czytac. A powinni Ci, ktorzy potrafia i lubia dostrzec i poczuc palete wrazliwosc schowana gleboko za prostymi slowami. Bo czasem to, co zwykle, porusza najbardziej.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

"Skad jestes?"

sobota, 28 listopada 2009 17:45
W podrozach wakacyjnych czesto pada te pytanie. Czy to w samolocie, samochodzie terenowym czy w przytulnych restauracjach. Od samego poczatku zauwazylam, ze jest to pytanie, ktore w naszym przypadku, jakkolwiek bysmy odpowiedzieli prosto i krotko, pociaga za soba nastepne pytania i nie ma rady:  trzeba tlumaczyc.
Jesli forma angielska odpowiadalam " Jestem z Polski a maz z Finlandii", zaraz padaly pytania o te dwa kraje. A my mieszkamy w Irlandii.  Gdy odpowiadalismy '' Jestesmy z Irlandii"- kazdy z zastanawiajacym spojrzeniem mowil '' nie wygladacie na irlandczykow" ...i dalej trzeba bylo dokonczyc.
 Najsmieszniej bylo podczas naszych nauk slubnych. Maz ma tutejszy idealny akcent. Ksiadz w pewnym momencie spytal o parafie w Irlandii, gdzie maz byl chrzczony. " W Finlandii jest moja parafia"- odpowiedzial maz i wszyscy wybuchli smiechem. Ksiadz stwierdzil '' Wiec przeklad finski potrzebny", a maz na to, ze nie zna finskiego, bo mowi po szwedzku.Wtedy trzeba bylo tlumaczyc. Nie widze w tym nic zlego, bo prawda jest taka, iz malo ludzi wie, ze sa finowie mowiacy finskim ( poludnie i polnoc) oraz finowie mowiacy szwedzkim dialektem ( srodkowa czesc Finlandii,skad pochodzi moj maz)

Tak wiec maly groch z kapusta. I takie jest nasze zycie. Kolorowe, czasem zagmatwane. Pelne drobnych , malutkich roznic kulturowych, ktore ciagle odkrywamy. Nie sa one trudne i dziwne. Bo badz co badz, oboje jestesmy z Europy. Ale to niesamowite, jak kultura wytacza tor naszego myslenia i dzialania. Ale najprzyjemniejsze jest to uczucie, ze nie ma to znaczenia, jesli dwoje ludzi chce isc przez zycie razem.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Z literatury norweskiej

piątek, 27 listopada 2009 20:23
Koniec listopada tonie w deszczu. Ponura aura sprawila, ze czytam wiecej i mam potrzebe ulokowania swoich przemyslen. Siegnelam zatem do swojej biblioteczki po ksiazke Per Petterson'a. " Przeklinam rzeke czasu" Pisarz jest juz uznanym i nagrodzonym autorem w Norwegii.

Warto zaznaczyc, ze od kilku lat literatura skandynawska robi w Polsce kariere. Niewiele przeczytalam ksiazek z tych polnocnych,  zimnych krajow, ale godne podkreslenia jest znajomosc tworczosci szwedzkiej pisarki  Majgull Axelsson, ktorej przeczytalam wszystko, co wyszlo spod jej piora. Poki co, dotykam ksiazki Per Perssona.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  37 016  

O mnie

Wszystko zaczyna sie od ciekawosci swiata. Pasja do czytania przeplata sie z miloscia do podrozy, ktore spowodowaly, ze mowie czterema jezykami. Mam slabosci do muzyki, ludzi i otwartych serc. Staram sie zyc jak najpelniej. Czasem sie udaje.

Lubię to