Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 336 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

" Opowiesci moje" Zofia Kucowna

niedziela, 31 stycznia 2010 21:41
 Waniliowa kapiel w mojej turkusowej lazience uplynela mi wraz ze wspomnieniami Zofii Kucowny. Zanurzylam sie w felietony, ktore maluja swiat, ktorego juz nie ma.

Aktora wspomina kolegow i kolezanki po fachu. Spotkania  na kawie w mieszkaniach, wspolne wakacje w domkach letniskowych nad jeziorem, rozmowy i zabawy po premierach. Rynek na Polnej, gdzie zakupy robila cala swita warszawska. Czas, ktory byl dla ludzi. To nic, ze nie znam tych nazwisk. Wtopilam sie z wielka checia w te opowiesci.

Kiedy odlozylam ksiazke, w mojej glowie jak zarowka, zapalil sie wielki znak zapytania. Jakie wspomnienia przeczytam artystow z mojego pokolenia, kiedy bede starsza pania? Widze tylko bankiet celebrytow gdzie dominuje lans i puste skandale. Wazniejszy jest soczysty pocalunek Dody z prezydentem niz idea akcji charytatywnej dla dzieci. Ponoc nikt ze soba nie rozmawia i nie utrzymuje kontaktu.  Serdecznosc dawno juz zbankrutowala. Fotografowie poluja na zdjecia, ktore piec minut pozniej laduja na pudelku. Krotkie wywiady o niczym, za chwile do obejrzenia na youtube. Wyjazd na goraca wyspe po drugiej stronie swiata, wraz z gazeta, bo placi za bilet w zamian za ‘’ zachwyt gwiazdy nad natura i uchyleniem rabka tajemnicy kolejnego rozwodu” Ogromna sila, jaka sa media, wciaz promuja banal.  Zasypuja nas, jak tegoroczna zima, niewaznymi bzdetami.  Wierze, ze gdzies poza tanim kadrem tabloidowego zywotu, sa prawdziwi artysci, szalenie zdolni ludzie, ktorzy juz sa w trakcie tworzenia wlasnej historii i kiedys przeczytam ich wspomnienia. Na szczescie jest Krystyna Janda, ktora nie zna Chichopkow i Mroczkow. Wciaz jej za malo w mediach, jak dla mnie. Za malo rozmawia sie o ksiazkach i sztuce. Jak spiewala kiedys Anita Lipnicka “ Coraz wiecej ludzi, coraz mniej nas”.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Ciastko" dla przyjemnosci.

piątek, 29 stycznia 2010 15:46
 Bylo kilka takich lat, kiedy czytalam tylko i wylacznie w jezyku angielskim. Az zatesknilam za jezykiem polskim na kartkach ksiazek i nadal nie mam dosc.
 Ostatnio mialam ochote na cos latwego i przyjemnego wiec siegnelam po ''babskie czytadlo"- a taki wybor pada tylko na ksiazki w jezyku angielskim. Bo sa napisane swietnym jezykiem, historie proste sa ciekawie ujete i przedstawione, mocno zarysowani bohaterzy i wpleciona w to wszystko, ogromna dawka humoru i celnych, ''codziennych'' spostrzezen. I co najwazniejsze- nie ma kolejnej Madzi wyruszajacej za praca do Warszawy. I powielanych banalow bez konca i na miernym poziomie.


"Becoming Scarlett" Ciary Geraghty to opowiesc o corce znanych aktorow, ktora, w przeciwnienstwie do rodzicow, ma gotowy plan na wszystko. Niewiele moze ja zaskoczyc, bo jest przezorna, zapobiegliwa i fanatycznie zorganizowana.Wszystko sie zmienia, gdy jej ukochany wyrusza na kontrakt do Brazylii. Tego dnia, w rozpaczy, idzie odreagowac do pubu. Po trzech piwach i siedmiu mocnych...laduje w lozku z nieznanym mezczyzna. Szybko odkrywa, ze jest w ciazy. Ale z kim? Brzmi moze banalnie, ale to urocza ksiazka, pelnych zaskakujacych zwrotow akcji. Bardzo polubilam rodzicow-aktorow,smialam sie do bolu- swietne postacie.
Mily czas z lekka lektura nie byl zmarnowany.
I tak oto zakonczylam styczniowe czytanie.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pisarki, ktore nie dotykaja mojego serca.

wtorek, 26 stycznia 2010 10:07

Monika Sawicka
– Naprawde jestem pelna podziwu, ze takie pisanie jest akceptowane przez wydawnictwo a nastepnie publikowane. Przeczytalam dawno temu“Kruchosc porcelany” oraz “ Serwantke”. Ksiazki zwabily mnie ladnym wydaniem,  co jest dosc niezwykle w Polsce jak na proze dla kobiet pod tytulem ‘’ ksiazka do pociagu”. Niestety, styl Moniki Sawickiej to nic innego jak przelewanie slow do pamietnika, bez skladu i ladu, chaotycznie i w sposob nieprzemyslany. Pisanie niczym pod wplywem chwili i z rozbiegu, a wszystko to udekorowane tysiacami przymiotnikow.  Nie tylko nudzi ten styl ale zwyczajnie mnie irytuje. Na dodatek strona internetowa pisarki przypomina blog szesnastolatki.  Mamy tu zdjecia pisarki, ale nie przy biurku piszacej kolejna powiesc, czy ze spotkan z czytelnikami. Sa natomiast prywatne sesje wijacej sie kobiety do obiektywu. Brakuje jeszcze serc przebitych strzalami i stokrotek
.

Olga Tokarczuk- Nie rozumiem fenomenu tej pisarki, obsypanej nagrodami i pochlebnymi recenzjami. Czytalam zbior opowiadan “ Gra na wielu bebenkach”. Nie przemawia do mnie taki typ skonstruowanej prozy, nie wciaga mnie ten swiat, nie dotyka. Zwyczajnie nie wierze pisarce. Wszystko wydawalo sie nienaturalne, a bohaterzy przypominali mi skrzaty z basni braci Grim. Moze kiedys, kto wie, bede odbierac inaczej ksiazki tej pani. Jesli zmusze sie do drugiego podejscia.

Monika Szwaja- Przyciagnal mie fakt, ze jej powiesc tocza sie w Szczecinie lub w okolicach, a tak sie sklada, ze to rejon z ktorego pochodze.Niestety, nie wiedzialam, ze beda klimaty zwiazane z zeglarstwem, ktore najzwyczajniej w swiecie przyprawiaja mnie o chec natychmiastowego ziewania i uciecia sobie smacznej drzemki. Lodki, kajuty, piesni i harcerze- nie, dziekuje. Oprocz tego, duzo naiwnosci w tych ksiazkach, serdecznosci i uprzejmnosci przekoloryzowanej. Meczace to bylo.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Czytanie seriami

niedziela, 24 stycznia 2010 16:51
 W ubieglym roku przeczytalam '' Zaginiona" Lisy Gardner, i wiedzialam, ze z checia siegne po nastepne ksiazki tej pisarki. Czytanie seriami bardzo mi sie podoba. Bo jak to bywa z czytaniem: czasem lubie wziasc do reki ksiazke, ktore jest dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania, a czasem mam ochote przeczytac pozycje pisarza, ktory mnie nigdy nie zawodzi.  Ale nie tylko jest kilka autorow, ktorych kolejne ksiazki czekaja na mnie na polce.Lubie tez serie wydawnicze, jak moja ukochana ''Seria z miotla" W.A.B- prawie czterdziesci ksiazek na polce, kazda z innego zakatka swiata i o kobietach. Nieprzeczytalam chybe trzech tylko, jesli sie nie myle.
W mojej biblioteczce skompletowalam zatem ksiazki Lisy Gardner '' W ukryciu " oraz wlasnie" Pozegnaj sie", ktora skonczylam dzisiaj czytac.

Wokol motywu pajakow, osnuty jest caly kryminal " Pozegnaj sie". Psychopata, ktorego poszukuje ciezarna agentka z wydzialu zabojstw,jest tak odrazajacy jak i zarazem intrygujacy. Polecam na sloneczne popoludnia weekendowe. Wieczorem mozna sie bac;)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

O tym, co bylo dalej... czesc I

piątek, 22 stycznia 2010 14:24
Ten czas gdy plyna dni, tygodnie, miesiace a bezustanne odkrywanie siebie nawzajem  to wrazenia spokojnie wplatajace sie sie w tykajacy do przodu zegar zycia. Naturalna ukladanka. Wspolne chwile z finem byly nielada przezyciem. To byl taki film, ktory przezywalam na zywo, tylko nie wiedzialam, ze gram glowna role.  Z perspektywy czasu wiem, ze zakochalam sie w finie na dlugo przed tym, zanim zdalam sobie z tego sprawe.

Sa kobiety, ktore w wieku dzieciecym juz wiedza, ze chca miec meza i dzieci. Sa i takie, ktore obieraja cel bezpieczny  niczym tor kolejowy: pierwszy przystanek-na studiach go poznam, drugi przystanek- przed obrona zareczyny,  nastepnie po studiach slub,  i stacja ostatnia: dziecko w najlepszym rozrodczym 26 roku zycia. Znalam i takie kobiety, ktore nie bedac w stalym zwiazku, mialy juz zaplanowane miejsce wesela, pierscionek i program muzyczny zespolu.

Zadne z powyzszych filozofii, nie byly zaprogramowane w moim mysleniu. Ale mialam juz w trzeciej klasie podstawowki swoj wlasny plan zycia- zwiedze caly swiat,bede biegle mowila przynajmiej trzema obcymi  jezykami, nagram plyte, napisze ksiazke, bede aktorka, bede pracowac w cyrku i pracowac na kasie w sklepie- wypisywalam w wypracowaniach szkolnych kazdego roku. Od losu dostalam skromne, ale pelne milosci dziecinstwo i cudownych rodzicow. Moze stad, nie balam sie marzyc i starac sie je realizowac.

Tak wiec zblizal sie Sylwester 2007, przyjaciolka z Wloch zadzwonila do mnie z propozycja imprezy w Miescie Portowym, we wloskim towarzystwie, na polskiej ziemi. Ile bylo domowek? Tysiace. Wiec pomyslalam, pora na sylwester zorganizowany w fajnym klubie. Czemu nie! Nie widzialam E dlugo, wiec spedzenie razem Nowego Roku dawalo nam szanse na zabawe i rozmowy.
No, ale!  Zycie plynelo milym rytmem tylko nie wiedzialam, ze fin MA PLAN. Jak to na fina przystalo, musi byc plan i pelna realizacja, z wyczuciem i taktem, z przemysleniem od kazdej strony i z urokiem, ze wyszlo ot tak naturalnie i na czas.....

c.d.n.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Kazdy z nas ma swoja prawde.

środa, 20 stycznia 2010 0:46
 Niespodziewalam sie, ze kiedy usiade w fotelu przy kominku i zaczne czytac powiesc norweskiej pisarki, to bede juz musiala doczytac do konca. Podoba mi sie okladka, druk, ale najwieksza zaleta i sila tej ksiazki jest sposob w jaki jest opowiedziana.

Na ulicy stoja kochankowie. Kobieta chce wyznac zonatemu mezczyznie, ze spodziewa sie jego dziecka. Ale nie zdarzy, bo dochodzi do wypadku. Tak zaczyna sie ta ksiazka, a pozniej mamy wyrazista ukladanke przedstawiona od tylu za pomoca czlonkow dwoch rodzin. Kazdy z nich opowiadajac o sobie otwiera nam kurtyny historii i obwinia siebie jednoczesnie za wypadek.

Tyle aspektow zycia, w jednej historii. Ta opowiesc dobitnie przypomina o nieszczesliwych splotach przypadkow, ktore wydarzaja sie kazdego dnia.Kazdy z nas ma swoja prawde i swoja samotnosc.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Felietony

poniedziałek, 18 stycznia 2010 21:16
                                                                  
W dziecinstwie, wieczorami  pamietam biale piora, kolorowe stroje , skaczacych doroslych i slowa, ktorych nie rozumialam. Wszystko to ukazywalo sie na ekranie telewizora.To ''cos" nazywalo sie kabaretem Olgi Lipinskiej.  Tak ja kojarze, poprostu. Nie w tym jednak rzecz.

Dawno temu, zakochalam sie w felietonach Krystyny Jandy. Tyle cennych informacji, wiedzy zyciowej, ciekawe anegdoty doprawione  humorem. Radosc, madrosc zyciowa i niesamowita energia zycia. Zauroczyly mnie rowniez felietony bardzo tajemniczej Soni Radunskiej, ukazujace sie w przeszlosci w Zwierciadle. Raj dla duszy. Zostaly pozniej opublikowane w serii z miotla, '' Bialy zeszyt" i ''Kartki z bialego zeszytu" Trzeba miec - poprostu.
Ciagle mi malo, wiec co znajde, zamawiam. Felietony roznych ludzi, nawet tych, o ktorych nie wiem prawie nic, jak o pani Oldze Lipinskiej.

Tyle, ze jej zbior felietonow '' I co by tu jeszcze" odebralam bardzo letnio. Przeczytalam, bo ksiazki kupuje nigdy nie wypozyczam, wiec ''czytam do konca".  Oj srednie te felietony. A moze nawet i mierne.W moim wlasnym, oczywiscie, odczuciu.

W co drugim felietonie mamy narzekania na ujadajacego psa sasiada, na halas mazurksiej wsi z powodu dyskotek, na paskudne dzieciaki i mlodziez. Pani Olga Lipinska  co miesiac pisze o tym ze wlasnie siada i zaczyna pisac i cos jej przeszkadza. Ciagle poirytowana, wsciekla na swiat. Niby nie interesuje sie polityka, ale o niej bezprzerwy pisze. Ciagle dygresje w stosunku do ludzi, ktorzy oceniaja ja tylko przez kabaret telewizyjny, po czym wplata w to fragmenty Wyspianskiego. Sa tez tu dialogi z mezem, ktore naprawde trudno mi wyobrazic sobie  zeby tak z mezem rozmawiac co wieczor. Troszke zapiewa to o autokreacje.

Dla mnie te felietony przypominaja zrzedzenie starszej pani, ktora bardzo chce byc interesujaca, tylko nie wie jak. A juz na pewno przestala rozumiec dzisiejszy swiat. Mozna sie nie godzic na wiele rzeczy, ale trzeba umiec tez to ujac na papierze.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

1996- Nobel dla polskiej poetki- Wislawa Szymborska

niedziela, 17 stycznia 2010 11:15
" Zyjemy dluzej, ale mniej dokladniej i krotszymi zdaniami
  Podrozujemy szybciej,czesciej, dalej
  choc zamiast wspomnien, przywozimy slajdy
"

" Rozwod - dla dzieci  pierwszy w zyciu koniec swiata.
  Dla kotka nowy pan, dla pieska nowa pani...
 Dla scian jasne kwadraty po zdjetych obrazach..."

Kilka urwanych slow z tomiku ''Tutaj" Wislawy Szymborskiej. Poraza mnie. Wiersze o naszym swiecie, tu i teraz, jak zyjemy w tej szalonej rzeczywistosci. Zadne czasy nie sa latwe i naszym nie brakuje absurdow. Poczulam cos nieuchwytnego, cos niedoopisania, kiedy dotknelam slow noblistki.
Pamietam, jak w ostatniej klasie podstawowki polonistka oznajmila nam, ze Szymborski dostala wlasnie nobla.Czytalismy jej wiersze, ktore nie do konca do mnie trafialy w wieku 14 lat. Nie rozumialam a jednoczesnie podobalo mi sie ulozenie jej slow, byly jak obraz, ladny obrazek.
                           

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kryminal z tamtych lat..

piątek, 15 stycznia 2010 8:19
 Zaprzyjaznie sie na dluzej z ksiazkami z serii '' kryminal z klasa''. "Roseanna"- przeczytalam w samolocie w drodze do Irlandii , co sprawilo, ze lot uplynal jak piec minut.  Az dziw bierze, jak pomysle, ze dwa lata temu nie podnioslabym z polki ksiegarni zadnego kryminalo. Nie czytalam !! Az wkoncu rok temu zaczelam i rzecz jasna, nie mam zamiaru przestac.

Szwedzkie malzenstwo na przelomie lat szesdziesiatych i siedemdziesiatych stworzylo serie przygod detektywa Martina, komisarza z wydzialu zabojstw ze sztokholmskiej policji.
 Klimat tamtych lat, gdzie trzaski telefonow stacjonarnych nie raz przerywaly rozmowy miedzymiastowe. Swiat bez internetu i komorek, czas telegramow. Ciety humor, morderstwo kobiety i zero sladow. Urok minionej ery i tajemnicza atmosfera , to wszystko sprawilo, ze czytalam z wielka przyjemnoscia.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

1995- Nobel dla irlandzkiego poety Seamus Heaney

czwartek, 14 stycznia 2010 22:41
  Nie mam w dorobku czytelniczym wielu tomikow poezji. Wec trudno mi oceniac i wypisywac madre opinie, bo zwyczajnie sie nie znam na wierszach. " Swiatlo elektryczne" to zaledwie dziewiedziesiat stron poezji, ktora czytalo sie latwo.  Bylam ciekawa, bo sam noblista pochodzi z Irlandii, gdzie mieszkam i zastanawialam sie jakim echem odbija sie to w jego poezji. Warto wspomniec, ze noblista uwielbia Herberta, i poswiecil mu nawet jeden poemat.
Niestety, wiersze Seamusa Heaney nie dotknely, nie poruszyly mnie. Ale tym samym nie  zanudzily na smierc. Przeszly bez echa.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  37 461  

O mnie

Wszystko zaczyna sie od ciekawosci swiata. Pasja do czytania przeplata sie z miloscia do podrozy, ktore spowodowaly, ze mowie czterema jezykami. Mam slabosci do muzyki, ludzi i otwartych serc. Staram sie zyc jak najpelniej. Czasem sie udaje.

Lubię to